Noszenie maseczki może nieść za sobą zagrożenia

Noszenie maseczki może nieść za sobą zagrożenia

Kobieta w maseczce
Kobieta w maseczce / Źródło: Pexels / Anna Shvets
Trzeba mieć świadomość, że noszenie maseczki może chronić nas przed koronawirusem, ale równocześnie sprzyjać rozwojowi innych infekcji – ostrzega dr n. med. Michał Michalik, założyciel i właściciel Centrum Medycznego MML.

W dwóch słowach – czym jest nieżyt nosa?

To stan zapalny błony śluzowej. Jest wówczas opuchnięta i skłonna do produkcji wodnistej wydzieliny. Nos się blokuje i zaczynamy odczuwać dyskomfort.

I pomyśleć, że do tego wszystkiego trzeba jeszcze zasłonić nos i usta maseczką.

Dzisiaj najważniejszym tematem jest koronawirus, ale nie możemy zapomnieć, że świat naszych mikroorganizmów dalej funkcjonuje. Rhinowirusy, czyli wirusy odpowiedzialne za zakażenia górnych dróg oddechowych, dalej krążą wokół nas. Tak samo jak bakterie czy grzyby. Dlatego trzeba mieć świadomość, że noszenie maseczki może chronić nas przed koronawirusem, ale równocześnie sprzyjać rozwojowi innych infekcji. Zakrywanie nosa i ust jest też sporym wyzwaniem dla osób, które i bez tego mają utrudnione oddychanie, np. z powodu krzywej przegrody nosowej. Wspomnijmy też o osobach, które cierpią na bezdech senny. Przecież dodatkowe niedotlenienie w ciągu dnia będzie odbijało się na ich zdrowiu.

Umówmy się – niektórzy używają jednej maseczki przez kilka dni lub obchodzą się z nią niewłaściwie, nie przestrzegając zasad higieny i bezpieczeństwa.

Otóż to. Tak naprawdę tylko stosowanie maseczek jednorazowych, z zastosowaniem obowiązujących zasad, rzeczywiście ma sens. Jeśli używamy ich wielokrotnie bądź decydujemy się na maseczkę materiałową, ale nie pierzemy jej po każdym użyciu, to musimy mieć świadomość, że po kilku dniach nosimy na twarzy… cały podręcznik od mikrobiologii. To ogromny problem, szczególnie w przypadku osób, które mają osłabioną odporność i są skłonne do infekcji.

Czy w związku z obowiązkiem zasłaniania nosa i ust nieżyt nosa może się nasilić?

To dobre i ciekawe pytanie! Warto w tym wypadku powiedzieć o dwóch kwestiach – o nieżycie, który może się pogłębiać, i takim, który dopiero się pojawi. Już samo noszenie maseczki utrudnia oddychanie. Przepływ powietrza jest zaburzony, więc różne rzeczy zaczynają się dziać w obrębie jamy nosowo-gardłowej. Pora roku dodatkowo sprzyja alergicznemu nieżytowi nosa. Pandemia zbiegła się z czasem, w którym wiele osób cierpi z powodu różnego rodzaju alergii wziewnych. W takich przypadkach nasilają się obrzęki, jeśli dodatkowo musimy zakrywać nos i usta.

Ale nieżyt nie jest wyłącznie wynikiem alergii, prawda?

Oczywiście. Najczęstszą przyczyną jest zaburzenie drożności nosa, czyli pewne nieprawidłowości anatomiczne, jak krzywa przegroda nosowa czy zmiany, które się rozwijają. Drugą grupą są problemy funkcjonalne, a więc np. ta nieszczęsna alergia. Trzeba też wiedzieć, że nieżyt może być wywołany smogiem czy klimatyzacją. Wszystkie te czynniki powodują podrażnienie czy wysuszenie śluzówki nosa, która w konsekwencji zaczyna puchnąć i problem gotowy. Pamiętajmy, że nos i zatoki to jedna przestrzeń. Jeśli będziemy bagatelizować wodnistą wydzielinę z nosa, w następstwie możemy zmagać się z poważnymi stanami przewlekłymi także w obrębie zatok.

Kiedy cieknie nam z nosa, należy pójść do laryngologa, a nie alergologa?

A gdyby łzawiły pani oczy, to poszłaby pani do okulisty czy laryngologa?

Do okulisty..?

Błąd. W tym przypadku należy sprawdzić drożność dróg łzowych, a te uchodzą do nosa i to już moja działka, laryngologa. Podobnie z cieknącym nosem – najpierw powinien pacjenta zbadać laryngolog i dopiero po wykluczeniu czynników związanych z jamą nosowo-gardłową skierować do alergologa. Czasem problemy się nakładają i konieczna jest współpraca między tymi dwoma specjalistami.

Pojawia się u pana pacjent z nieżytem nosa – co go czeka?

Na wstępie szczegółowy wywiad. Potem badanie przedmiotowe, którego niestety nie możemy wykonać w ramach teleporady. Oglądam, co dzieje się w nosie, gardle, uszach. Sprawdzam, czy występują dolegliwości ze strony zatok. Do oceny wykorzystuję także endoskop – cienką rurkę zakończoną kamerą. To bezbolesne i szybkie badanie, którego efekty można pokazać pacjentowi na ekranie komputera. Często już na podstawie wywiadu i badania fizykalnego można wyznaczyć dalsze procedury postępowania. Ale i w tym wypadku staram się nie przesadzić – wybieram te badania, które pomogą mi ocenić, dlaczego ten nos nie działa tak, jak powinien. U dorosłych wykonuje się badanie przepływu powietrza (rynometria, rynomanometria – dobór indywidualnie do pacjenta). To ważne badanie, które pokazuje nam, co możemy w obrębie nosa poprawić, np. farmakologicznie. Pomocna jest także tzw. stożkowa tomografia komputerowa, która pozwala na ocenę struktur w 3D. Możemy dokładnie obejrzeć wszystkie elementy jamy nosowo-gardłowej czy zatok.

Testy alergologiczne też są wykonywane?

Tak, nimi też się wspomagamy w klinice MML, jeśli podejrzewamy nieżyt na tle alergicznym. Obecnie wykorzystuje się głównie testy z krwi, które są znacznie bardziej precyzyjne niż testy skórne. Jeśli katar wodnisty przeradza się w gęstszy, robimy też wymazy.

A tam pewnie cała mikrobiologiczna plejada gwiazd?

Pewnie! Bo trzeba wiedzieć, że jama nosowo-gardłowa nie jest sterylna. Bywa, że pacjenci przychodzą i z przerażeniem opowiadają, co im wyszło z posiewu. A okazuje się, że to nic nadzwyczajnego, u każdego z nas coś wyjdzie, natomiast rolą lekarza jest ocenić wynik badania.

Załóżmy, że znamy czynniki powodujące nieżyt nosa. Co dalej?

Możemy wdrożyć leczenie farmakologiczne, które obkurczy błonę śluzową. Coraz częściej sięgamy po sterydy nowej generacji, które działają miejscowo i nie przenikają do krwioobiegu. To istotne przede wszystkim w przypadku dzieci czy kobiet karmiących. Mamy też do dyspozycji leki przeciwzapalne, przeciwinfekcyjne. W niektórych przypadkach konieczne jest przeprowadzenie zabiegu, ale współczesne techniki są tak mało inwazyjne, że właściwie nie wymagają rekonwalescencji, a pacjent może natychmiast wrócić do zwykłego trybu życia. Istotna jest również profilaktyka, np. unikanie roztoczy czy nawilżanie powietrza.

Mieszkania, w których aktualnie spędzamy większość czasu nie zawsze są bezpieczną enklawą dla naszych dróg oddechowych.

Jestem zwolennikiem oczyszczaczy powietrza, które usuwają większość mikroorganizmów, włącznie z wirusami. Zresztą w naszej klinice stworzyliśmy dla pacjentów Strefę Czystego Powietrza, by w czasie pandemii czuli się u nas bezpiecznie. O to samo powinien zadbać każdy z nas. Skoro już musimy spędzać czas w domu, to sprawmy, by powietrze, którym oddychamy, było nawilżone i czyste. To potrafi zdziałać cuda.

Dr n. med. Michał Michalik – założyciel i właściciel Centrum Medycznego MML, absolwent Wojskowej Akademii Medycznej w Łodzi. Przez lata działalności medycznej rozwijał prace z dziedziny Funkcjonalnej Endoskopowej Chirurgii Nosa i Zatok (ang. FESS). Jako jeden z pierwszych w Polsce wprowadził również metodę balonoplastyki zatok (cewnikowania endoskopowego zatok) oraz innowacyjną metodę poszerzenia ujść zatok XprESS, a także mało inwazyjnych zabiegów płukania zatok metodą Hydrodebrider. Założyciel pierwszego w Polsce Snoring Center – Centrum Leczenia Chrapania.
Artykuł został opublikowany w 16/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1
  • Pracuje zdalnie, w domu mam oczyszczacz powietrza i roombę z dobrymi filtrami, a maseczkę zakładam tylko jak idę do sklepu czy na spacer. I zmieniam ją przy każdym kolejnym wyjściu. Dzięki czemu nie grożą mi żadne nieprzyjemności z tym związane.

    //