Krzysztof Bosak: Kaczyński to strażak podpalacz

Krzysztof Bosak: Kaczyński to strażak podpalacz

Krzysztof Bosak
Krzysztof Bosak / Źródło: Newspix.pl / Marek Hanyżewski
Jarosław Kaczyński jest panem sytuacji wtedy, kiedy może zarządzać konfliktem, który wcześniej sam starannie podgrzeje a Andrzej Duda nie ma w sobie tyle luzu co Janusz Korwin-Mikke, bo nie wyczuł klimatu rapu – mówi dla „Wprost” Krzysztof Bosak, kandydat na prezydenta Konfederacji.

Mówił pan ostatnio o metodzie na strażaka podpalacza w polityce. Kogo pan miał na myśli jako strażaka?

Miałem na myśli Jarosława Kaczyńskiego, który jest panem sytuacji wówczas, kiedy może zarządzać konfliktem, który wcześniej sam starannie podgrzeje.

Nie twierdzę, że Jarosław Kaczyński roznieca konflikty nieistniejące wcześniej, natomiast bardzo trafnie je wychwytuje.

Mamy doskonały przykład z sytuacją wyborczą. Odsunięcie wyborów konstytucyjnych o trzy miesiące i przygotowanie w tej chwili konsensusu, byłoby zachowaniem normalnym. Zamiast tego Jarosław Kaczyński forsował wybory korespondencyjne na styku terminów, kiedy wiadomo było, że trudno będzie z tym zdążyć. To było wprowadzenie całego procesu wyborczego w sytuację kryzysową.

W sytuacji kryzysu, kiedy nie ma odpowiednich przepisów, najłatwiej jest, kiedy posiada się władzę, odgrywać rolę pana sytuacji i obwiniać wszystkich poza sobą.

Ale w sytuacji kryzysowej padła propozycja Jarosława Gowina o wydłużeniu kadencji prezydenta do 7 lat. I z niej nie skorzystaliście.

Propozycja Gowina była absurdalna. Nie ma żadnego powodu, żeby wydłużać kadencję Andrzeja Dudy jako prezydenta o dwa lata. To nie jest zgodne z naszą konstytucją. Nie ma to żadnej podstawy w bezpieczeństwie ani konieczności przeprowadzenia wyborów. Jeżeli wybory trzeba by przeprowadzić w innej formule niż zwykle, to trzy miesiące, pół roku jest absolutnie wystarczającym czasem na przeorganizowanie całego systemu wyborczego.

Zasłanianie się przez Kaczyńskiego propozycją Gowina jest elementem strategii bycia strażakiem podpalaczem.

No ale pan w swoich propozycjach zmian Konstytucji postuluje wydłużenie kadencji prezydenta do siedmiu lat. A propozycja Jarosława Gowina panu nie pasowała.

To są tezy konstytucyjne, rozważania koncepcji zmiany ustroju naszego państwa.

Gdybym wygrał wybory prezydenckie to nie będę prezydentem siedem lat, bo tak sobie powiedziałem. Nie będzie też nim Andrzej Duda, ani nie będzie nim nikt inny.

Musielibyśmy zbudować większość obywateli, którzy zechcą część moich tez konstytucyjnych i wybiorą taką większość do Sejmu, która znowelizuje konstytucję.

Uważa pan, że siedmioletnia kadencja dla prezydenta to dobry pomysł?

Uważam, że lepsza jest jednorazowa kadencja niż możliwość reelekcji. A długość trwania kadencji jest drugorzędna. Nie powinno być tak, że cała pierwsza kadencja jest przygrywką do próby reelekcji. Siedem lat to moim zdaniem rozsądne do zaakceptowanie przez społeczeństwo wydłużenie kadencji prezydenta. To, że Jarosław Gowin chciał wydłużyć kadencję Andrzejowi Dudzie, a wcześniej pojawiała się moja propozycja, było czystym zbiegiem okoliczności. Rozmawiałem o tym z panem Gowinem i powiedział, że nie znał mojej propozycji proponując swoją.

Jak pan ocenia sytuację w Zjednoczonej Prawicy? Doszło tam do sporego pęknięcia, które chwilowo zostało zaklejone?

Nie obserwuję wewnętrznych intryg w obozie rządzącym. Każda partia ma swoje życie wewnętrzne, ma też je PiS ze swoimi przystawkami.

Przystawkami nazywa pan między innymi Porozumienie, które zablokowało wybory 10 maja?

Tak to właśnie jest z przystawkami. Przypomnę, że to dziennikarze ukuli termin przystawka i używali go nie do partii satelickich, które startują z tej samej listy, a do pełnowymiarowych partii koalicyjnych w rządzie PiS kilkanaście lat temu, kiedy też było sporo napięć w koalicji. Więc skoro wtedy ten termin miał uzasadnienie, to ma go tym bardziej teraz wobec Ziobry i Gowina.

Tam są toczone nieustanne intrygi, podziały łupów, negocjacje, kto ma jaką pozycję.

Na koniec zapytam jak się panu podoba rapujący Janusz Korwin-Mikke?

Uważam, że Korwin-Mikke wypada świetnie. Bardzo dobra artykulacja, dobre wyczucie rytmu, stylu i dobry klip. Zaczepny, zadziorny, wyrazisty, zdobył około miliona odsłon w serwisie youtube w ciągu pierwszego dnia.

Może się ogłosić królem rapu?

Królem rapu nie. To zabawa, która jednym wychodzi lepiej, innym gorzej. I widać, że panu Korwin-Mikkemu ta zabawa wyszła całkiem nieźle.

A komu wyszła źle? „Ostry cień mgły” Andrzeja Dudy się panu nie podobał?

Andrzej Duda nie wyczuł klimatu. Nie ma w sobie tego luzu co Korwin-Mikke.

Źródło: Wprost
 5
  • Jak zlikwiduje sie tvp, i wywali udających, że pracuja pisowskich pociotów i kolesi, to gdzie oni prace znajdą? oni nic nie umieją, nawet wysłowić sie nie umieją, i tylko kłamią, przegwizdane będą mieli
    • Targowicy pisowskiej nikt nie popiera, komunistyczny dziad jarek mysli, że dalej żyje w komunie, którą wielbi, ale sie przeliczył, za rozwalenie radiowej trójki, jest przegrany, zostało mu poparcie w garstce ubeków, psychopatów, targowicy, zdradzieckich mord, folksdojczy i innego menelstwa
      • Bosak ma sporo trafnych spostrzeżeń. Pisowcy przyzwyczajeni do głupoty totalniaków z POKO nie potrafią sobie z tym poradzić i sami robią z siebie idiotów, wyzywając Konfederację od "ruskich agentów" i - uwaga - lewaków xD
        • Aby pojawić się dzisiaj w mediach wystarczy puścić jakiegoś paszkwila w kierunku Prezesa Kaczyńskiego... czyż nie jest to obrzydliwe? Na początku chciałem napisać, że aby pojawić się w "polskich mediach" - ale to przecież nie są polskie media tylko polskojęzyczne i to z kulawą polszczyzną. Z jednej strony - dramat, ale z drugiej - gwarancja tego, że nasza opozycja nie dojdzie do władzy.