Maturzyści 2020. Koronawirus zje najsłabszych „Niepewność, chaos, zamieszanie”

Maturzyści 2020. Koronawirus zje najsłabszych „Niepewność, chaos, zamieszanie”

Maturzyści
Maturzyści / Źródło: Newspix.pl / Adam Konarski
Odwołane ustne egzaminy, przełożone pisemne. Niepewność, chaos, zamieszanie. Jeszcze nigdy tak wielu maturzystów nie miało poczucia, że zależy od nich tak niewiele. Czy to ich zmobilizuje i doda im skrzydeł, czy je podetnie?

To miały być wakacje życia. Po maturze w maju – cztery miesiące wolnego. Haust wolności, luz, radość. Dla niektórych pierwszy wyjazd z dowodem osobistym w kieszeni. 18-letni Kuba zaplanował wolontariat na Fidżi i sadzenie drzew przy plażach, żeby ocean nie „zjadał” wyspy. Odwołane. – Szkoda tych najdłuższych wakacji, to miała być taka nagroda ‒ wzdycha Maja (18. urodziny w grudniu), która nie zobaczy się z przyjaciółmi nad Bałtykiem. – Zostaliśmy wrzuceni na głęboką wodę.

Julia ogranicza kontakty towarzyskie, bo mieszka pod jednym dachem z 80-letnią babcią, martwi się o jej zdrowie. Zamiast wakacji pod gruszą – przyszłość pod niewiadomą. Najbardziej dało jej się we znaki oczekiwanie na termin matur i brak konkretów, na których mogłaby się oprzeć. Jest ciekawa, czy dostaną na egzaminie te same pytania, które zostały wymyślone, kiedy wszystko jeszcze działało normalnie. Czy uszyte pod pandemię, w domyśle – łatwiejsze? Czy jej wyniki wystarczą, żeby dostać się na wymarzoną psychologię?

Niektórzy chcieli latem dorobić parę groszy na studia, teraz nawet studia jawią się mgliście. Marysia, lat 20, matura międzynarodowa (odwołana), aplikuje na matematykę na Uniwersytecie w Nottingham, ale nie wie, czy nauka nie zostanie przeniesiona do internetu. Co z akademikiem? Czesnym? Lotami do Wielkiej Brytanii?

Zwrot „nie wiadomo” pojawia się najczęściej w rozmowach, ale stan zawieszenia nie dotknął wszystkich jednakowo. Z maturzystami walczącymi ze skutkami koronawirusowego kryzysu jest jak z pasażerami na pokładzie Titanica. Klasa biznes ma przygotowane szalupy ratunkowe – mocni uczniowie wyjdą suchą nogą na ląd. Słabym, jeśli nikt nie poda ręki, grozi, że pójdą na dno.

Jedni zakuwają, inni zalegają

– Różnice pomiędzy słabymi i dobrymi uczniami pogłębiły się – potwierdza Danuta Matusz, polonistka z I LO im. Mikołaja Kopernika w Jarosławiu na Podkarpaciu. Ci drudzy i tak doczytają, douczą się, powtórzą materiał. Tych słabych nie ma kto ciągnąć za uszy. Prosiła ich o higienę pracy: nauka, spacer, po południu powtórka, ale kto, jak nie rodzic, sprawdzi, czy ten system funkcjonuje. Czy dzień ma jakiś rytm, czy zaczyna się, trwa i kończy w łóżku, w piżamie?

Wielu nauczycieli, jeszcze kiedy trwały lekcje online, przestało nalegać na kamerki, bo zauważyli, że niektórych uczniów krępuje wygląd mieszkania. Albo trzeba wyłączyć dźwięk, bo w tle awantury pijackie. A jak nie ma obrazu i dźwięku, to nie wiadomo, co się z kimś dzieje. Może słucha, a może gra na komputerze? Inna sprawa, że niektóre komputery były tak słabe, że nie dźwignęły teamsów, zoomów i czego tam jeszcze szkoły sobie życzyły. – U nas na Podkarpaciu społeczeństwo żyje skromnie. Młodzież planowała z początkiem czerwca wyjazdy na truskawki, szparagi, a z końcem sierpnia mieli odetchnąć. To się posypało, zachwiało ich fundamentem życia – mówi Danuta Matusz.

Artykuł został opublikowany w 17/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0