Co czwarty Polak doświadczył kryzysu psychicznego. Powstają centra pomocy

Co czwarty Polak doświadczył kryzysu psychicznego. Powstają centra pomocy

Jerzy Owsiak wspiera Marsz Żółtej Wstążki
Jerzy Owsiak wspiera Marsz Żółtej Wstążki / Źródło: Fundacja eFkropka
To ostatnia chwila, żeby wziąć udział w Marszu Żółtej Wstążki, tym razem online, i wesprzeć osoby, które doświadczyły kryzysu psychicznego. A jest ich więcej, niż nam się wydaje.

Załóż coś żółtego, zrób zdjęcie, dodaj hasztag #pogodność w mediach społecznościowych. Możesz skorzystać z nakładki profilowej. Poświęć chwilę, żeby zastanowić się, czy ktoś z twoich bliskich albo znajomych doświadczył kryzysu psychicznego. Jak wskazują statystyki, co czwarty Polak może tak o sobie powiedzieć. Tym bardziej niezrozumiałe wydaje się, że temat wciąż jest obciążony tabu.

Marsz Żółtej Wstążki, podczas którego ludzie szli w żółtych T-shirtach, przepasani żółtymi szarfami, z naręczami żółtych tulipanów, od trzech lat był wpisany w wiosenny krajobraz Warszawy. Dlaczego żółć? Bo to kolor słońca, jasności, optymizmu. Podążania w stronę światła, nie mroku. Przyszłych marzeń, a nie przeszłych lęków. Normalności.

– Spotykamy się tu z paru powodów. Jednym z nich jest to, że to najwyższa pora, żeby osoby po kryzysach, które mają w swoich doświadczeniach różne problemy psychiczne, ich rodziny i znajomi wreszcie zaistnieli w przestrzeni publicznej – mówiła podczas zeszłorocznej akcji dr Joanna Krzyżanowska-Zbucka z Instytutu Psychiatrii i Neurologii, założycielka Fundacji eFkropka.

Wyjście na ulice to protest przeciw stygmatyzacji, którą utrwalają takie zwroty jak „ty świrze”, „wyrób sobie żółte papiery”, „jedź do Tworek”, itp.

W atmosferze szydery trudno zwierzyć się przyjacielowi, że partnerka cierpi na depresję albo powiedzieć pracodawcy, że potrzebuje się wolnego dnia, żeby odwiedzić przyjaciela w szpitalu psychiatrycznym.

„Godziny odwiedzin to często godziny pracy. Nie mogłam sama jeść i mój chłopak był jedyną osobą, od której chciałam przyjmować jedzenie. Nikogo innego nie poznawałam. Przychodził mnie karmić dzięki uprzejmości swoich koleżanek i kolegów z pracy, którzy zgodzili się, żeby pracował z doskoku. (…) Kiedy go nie było, siedziałam pod drzwiami i czekałam aż wreszcie przyjdzie”– pisała w przejmującym tekście pt. „Spałam w palarni" Katarzyna Kisielińska, dziennikarka, która ma za sobą kryzys psychiczny, a dziś jest rzeczniczką Biura do spraw pilotażu Narodowego Programu Ochrony Zdrowia Psychicznego. – Dzięki marszowi głos osób chorujących psychicznie jest bardziej słyszalny. A to ważne, bo długo nikt ich nie słuchał – podkreśla.

Opisując swoje doświadczenia, zwracała uwagę na to, że załamanie może spotkać każdego. Granica pomiędzy równowagą a destabilizacją, zwłaszcza teraz, kiedy pandemia sprzyja napięciom w życiu zawodowym i prywatnym, jest cienka.

Organizatorem marszu, który kończy się 9 czerwca o godzinie 20. jak co roku jest eFkropka. To fundacja, która skupia osoby z doświadczeniem kryzysu psychicznego, działa w ich interesie, a także na rzecz ich bliskich.

– Dzięki temu, że marsz przechodzi przez internet, może się do niego przyłączyć każdy, bez względu na to, gdzie mieszka, W tym roku jest nas dużo więcej niż dotąd – mówi Katarzyna Kisielińska. – Jesteśmy w różnym wieku, mamy za sobą różne doświadczenia, różnimy się zawodami, ale idziemy razem, serce przy sercu. I to jest piękne, bo przypomina, że wszyscy jesteśmy sobie nawzajem potrzebni. Idąc wspólnie, jesteśmy silniejsi.

Podkreśla, że chociaż do wielu polityków przebiły się już postulaty osób z doświadczeniem kryzysu psychicznego, to psychiatria wciąż cierpi na niedofinansowanie. Potrzebuje reformy leczenia, rzeczników praw pacjenta dostępnych w każdej placówce leczenia psychiatrycznego, tworzenia małych oddziałów psychiatrycznych przy szpitalach powiatowych – tak, by chory nie trafiał do placówki oddalonej o dwieście kilometrów, bo to działa jak zesłanie. Kto z bliskich odwiedzi go tak daleko? I jak często? Izolacja nie sprzyja wyleczeniu.

– Leczenie powinno się rozwijać na oddziale dziennym, gdzie przychodzi się rano na zajęcia terapeutyczne i relaksacyjne, by po południu wrócić do domu – przekonuje Katarzyna Kisielińska. Dlatego tak ważna jest opieka środowiskowa – blisko domu, dostosowana do danego przypadku, przyjazna, włączająca w terapię bliskich. Taką pomoc można dostać w powstających w Polsce Centrach Zdrowia Psychicznego. Dla każdej osoby, która zgłasza się tam po pomoc, opracowywany jest plan leczenia. Mogą to być np. regularne wizyty u lekarza, pomoc terapeuty środowiskowego, psychoterapia indywidualna albo grupowa.

„Moi bliscy wiele razy prosili, żebym nie mówiła o chorobie, żebym starała się zapomnieć o szpitalu – pisała Katarzyna Kisielińska. Bo po co mi taki stygmat? Ale ja nie potrafię nie mówić, nie potrafię zapomnieć. Ja bym chciała wyjść na ulicę i krzyczeć. Bo w tym szpitalu i podobnych szpitalach nadal są ludzie, bo nadal wielu ludzi choruje i nie mogę przestać o nich myśleć’’.

Gdzie działają Centra Zdrowia Psychicznego można sprawdzić pod adresem https://czp.org.pl/

Źródło: Wprost
 3

//