Bomba, którą PiS chciało podłożyć pod kampanię konkurencji, wybuchła Dudzie w rękach

Bomba, którą PiS chciało podłożyć pod kampanię konkurencji, wybuchła Dudzie w rękach

Andrzej Duda
Andrzej Duda / Źródło: Reporter/montaż Karol Kinal (Studio Wprost)
Wojna ideologiczna, którą Prawo i Sprawiedliwość wypowiedziało opozycji, miała pogrążyć Rafała Trzaskowskiego tak, jak pogrążyła Koalicję Europejską w eurowyborach wiosną ubiegłego roku.
Autor: Łukasz Rogojsz

To miał być nokaut. Uderzenie, po którym Trzaskowski i jego sztab już się nie podniosą, a prezydent Duda lekkim krokiem dobiegnie do mety i rozsiądzie się w prezydenckim fotelu na drugą kadencję. Cały plan sztabowców urzędującej głowy państwa opierał się jednak na błędnym założeniu, że opozycja niczego nie nauczyła się z eurokampanii w 2019 r. Wówczas właśnie tematem LGBT Zjednoczona Prawica skutecznie spacyfikowała Koalicję Europejską.

Tyle że nic dwa razy się nie zdarza i tak samo było również w tym przypadku. Opozycja odrobiła pracę domową, natomiast politycy PiS-u, widząc, że wyciągnięty z rękawa as okazał się blotką, stracili głowy. Zaczęli wygłaszać agresywne i obraźliwe wypowiedzi, sympatie społeczne zmieniły stronę, a rządzący z myśliwego stali się zwierzyną. Koncertowo „przegrzali” swój własny temat i sami zepchnęli się do głębokiej defensywy.

Artykuł został opublikowany w 21/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//