Kurorty zrezygnują z opcji all inclusive? Podróżnik Robert Szulc o tym, jak pandemia wpłynęła na branżę turystyczną

Kurorty zrezygnują z opcji all inclusive? Podróżnik Robert Szulc o tym, jak pandemia wpłynęła na branżę turystyczną

Robert Szulc
Robert Szulc
Musimy przyzwyczaić się do słowa, które od teraz, w czasie wyjazdów, czy wcześniej – ich planowania – będzie nam towarzyszyło już zawsze. To „elastyczność”. Do tej pory często kupowaliśmy oferty first minute, a będąc na feriach zimowych planowaliśmy wyjazdy na kolejny narciarski sezon. Dziś okazuje się, że planowanie długoterminowe nie ma sensu – mówi Robert Szulc, podróżnik i bloger.

W jakiej formie są dziś podróżnicy, ludzie, dla których wyjazdy są jednym z najważniejszych elementów życia?

Sytuacja podróżników nie jest łatwa, ale za to uruchamia duże pokłady kreatywności. Wszyscy planujemy kolejne podróże i czekamy na to, kiedy świat szerzej się otworzy. Wiele osób podróżuje wirtualnie. Ja sam wymyśliłem cykl podróżniczy „Świat na raty LIVE”, w którym łączę się z przewodnikami, nie tylko polskojęzycznymi, z różnych miejsc na świecie. Wykorzystując łącza internetowe zwiedzamy i rozmawiamy o tym, gdzie warto pojechać, czego spróbować, jak zaplanować podróż. Chodzi o to, by nawet w tych trudnych czasach móc przybliżyć followersom bloga najodleglejsze zakątki świata. Moimi gośćmi byli m.in. mieszkańcy Meksyku, Stanów Zjednoczonych, Wysp Owczych, Australii, Patagonii, Wietnamu, Malty, Austrii, czy Słowacji. Do tej pory zrealizowałem 17 odcinków, które można zobaczyć na moim kanale YouTube. W tej chwili trwa przerwa wakacyjna, a na kolejne odcinki zapraszam już we wrześniu.

Czyli nawet dla podróżników online stał się oknem na świat.

Z braku innych możliwości. Wykorzystujemy technologię, żeby być w kontakcie ze światem, ale to nie znaczy, że nie planujemy kolejnych podróży. Mój najbliższy wyjazd zaplanowałem głównie w Polsce i to również konsekwencja pandemii. Ale cieszę się, bo będąc w drodze, zwiedzając świat, często nie doceniamy tego, co mamy na wyciągnięcie ręki. Albo zostawiamy Polskę „na później”. Dlatego w tym roku pojadę w Bieszczady, które uwielbiam, ale nie byłbym sobą, gdybym nie połączył tego wyjazdu z eksploracją innego kraju, dlatego też odwiedzę Słowację. Z najbliższymi pierwszy raz będę podróżował samochodem elektrycznym. To będą prawdziwe ekowakacje. Sprawdzimy, czy „elektrykiem” można się wybrać na dwutygodniową wyprawę poza duże miasta.

Artykuł został opublikowany w 26/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//