Rekord zakażeń, a na Jasną Górę wybiera się 16 tys. pielgrzymów. Prezydent Częstochowy: „Nie chcę eksperymentu”

Rekord zakażeń, a na Jasną Górę wybiera się 16 tys. pielgrzymów. Prezydent Częstochowy: „Nie chcę eksperymentu”

Piesza pielgrzymka na Jasną Górę, zdjęcie ilustracyjne
Piesza pielgrzymka na Jasną Górę, zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Newspix.pl / TOD
W sierpniu do Częstochowy ma dotrzeć przynajmniej 95 pieszych grup pielgrzymkowych. W sumie to 16 tysięcy osób. Na częstochowianach obawiających się skutków pandemii ta liczba robi wrażenie, choć przecież nie obejmuje ona pątników, którzy dotrą na własną rękę: samochodami, autokarami i pociągami. Krzysztof Matyjaszczyk, prezydent Częstochowy mówi „Wprost”: Pielgrzymki mogą stać się źródłem nowych zakażeń. Na razie nie mamy ani szczepionki, ani skutecznych leków. Chciałbym, żebyśmy się spotkali w Częstochowie w przyszłym roku. Nie chcę eksperymentu na zasadzie: zobaczmy, w której grupie będę; czy w grupie tych, którzy przejdą chorobę bez większych komplikacji, czy w grupie tych, którzy nie przetrwają kontaktu z koronawirusem.

Tylko w lipcu do Częstochowy weszły 22 grupy, czyli 1700 pielgrzymów. Jednak szczyt ruchu pielgrzymkowego związany z dwoma świętami: Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny (15 sierpnia) oraz Matki Boskiej Częstochowskiej (26 sierpnia) dopiero przed Częstochową. W ubiegłych latach w tym okresie do miasta przychodziło ok. 100 tysięcy pątników. W tym roku będzie ich ponad 80 procent mniej. Jednak i te liczby nie wszystkich uspokajają. Każdy, kto był w Częstochowie w sierpniu choć raz, doskonale wie, jak wygląda miasto w tym czasie: nieprzebrane tłumy, skupiska, radosna, wręcz festiwalowa atmosfera. – Nie uwierzę, że w dobie koronawirusa, nawet przy założeniu, że do miasta przybędzie tylko kilkanaście tysięcy pątników, wszyscy oni stosowali się będą do zasad, choćby trzymali dystans społeczny. Przecież takie pielgrzymki to tykająca bomba. Powinniśmy wszyscy apelować do pielgrzymów, by zostali w tym roku w domach – słyszę od mieszkańca Częstochowy.

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika e-Wprost.

Aktualne wydanie e-Wprost dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 3
  •  
    No i fajnie. Niech tylko znajdzie się 1 osoba zarażona na pielgrzymce, trzeba wykonać ponad tysiąc testów, a jak to okaże się po pielgrzymce, to trzeba będzie zbadać jeszcze ich rodziny i znajomych. Wtedy dopiero okaże się jak dużo mamy zarażonych. A nie tak jak teraz, że bada się jedynie tzw. ogniska typu wesela, kopalnie itd. I ciekawe, czy wtedy rząd będzie się chwalił, że mamy tylko nieliczne (ale tylko zbadane) przypadki zakażonych
    • bez-nazwy   IP
      Pielgrzymi chcą was liberałki zaprowadzić do nieba!A wy boicie się!Dziwni jesteście!
      • Nie ma to najmniejszego znaczenia. Dowodem jest obecna sytuacja. Ludzie masowo spotykają się w galeriach handlowych na targowiskach, weselach, imprezach okolicznościowych a koronawirus atakuje górników w kopalniach głęboko pod ziemią ;) Dlatego trzeba będzie zamknąć kopalnie. Wcale nie dlatego że importujemy rekordowe ilości węgla, nie nie. Dlatego że koronawirus :)

        //