Dramat Wielunia. Miasto stało się czerwoną strefą. Wcześniej odcięto je od środków unijnych

Dramat Wielunia. Miasto stało się czerwoną strefą. Wcześniej odcięto je od środków unijnych

Wieluń, zabytkowy ratusz z murami obronnymi
Wieluń, zabytkowy ratusz z murami obronnymi / Źródło: Urząd Miasta Wieluń

Wszystkie plagi spadły na Wieluń. Miasto z 800-letnią historią, na które w 1939 r. spadły pierwsze bomby, stało się jednym z 10 polskich powiatów, gdzie sytuacja związana z koronawirusem jest najgorsza. Powiat został objęty czerwoną strefą, wróciły restrykcje. Starosta Marek Kieler zrzucił winę na pechowe położenie Wielunia, który znajduje się na styku kilku województw: śląskiego, wielkopolskiego, opolskiego i łódzkiego. Pechowe położenie Wieluń miał w II RP, leżąc tuż przy granicy Polski z III Rzeszą. To na to małe, bezbronne miasto Niemcy zorganizowali 1 września 1939 r. o godz. 4:44 nalot. Jednym z pierwszych zbombardowanych budynków był szpital oznaczony na dachu czerwonym krzyżem.

Dzisiaj miasto również przeżywa gehennę. Nie tylko z powodu pandemii, lecz także z powodu decyzji jego włodarzy. Wieluń przedstawia się jako miasto pokoju i pojednania. Co roku 1 września z okazji rocznicy wybuchu II wojny światowej przyjeżdżali do niego kolejni prezydenci Polski i Niemiec, którzy nad ranem składali kwiaty pod budynkiem dawnego szpitala, gdzie dzisiaj działają szkoła podstawowa i liceum. W centrum miasta, tuż obok zabytkowego ratusza i murów obronnych wybudowanych jeszcze za czasów Kazimierza Wielkiego, stoi pomnik autorstwa Wojciecha Siudmaka. Urodzony w Wieluniu przedstawiciel realizmu fantastycznego, którego prace doceniali m.in. Federico Fellini czy George Lucas, postawił w swoim rodzinnym mieście 4,5-metrową, odlaną z brązu, rzeźbę „Wieczna Miłość”. Jej odsłonięcie w 2013 r. miało nieść pokojowe przesłanie do świata z miasta, które w jedną wrześniową noc przestało praktycznie istnieć.

Nie wiadomo, czy to przesłanie jest nadal aktualne i co zostało z pamięci po tamtych tragicznych wydarzeniach. Tydzień temu w świat poszła informacja, że wieluński samorząd ma być odcięty od środków unijnych. Za sprawą uchwalonej tam Samorządowej Karty Rodziny stał się jednym z polskich miast dyskryminujących osoby homoseksualne. Od miasta zaczęły odcinać się znane osoby kultury, np. Piotr Piwowarczyk. Reżyser, który gościł w Wieluniu i współtworzył film o wieluńskich Żydach, zerwał współpracę z miastem. „W historii Polski i Waszego miasta był już czas, kiedy władze ogłosiły ten teren strefą »wolną« od ludzi, którzy byli dla nich uosobieniem zła – była to strefa »Juden frei«” – pisze w liście do burmistrza miasta Pawła Okrasy. Ten z kolei mówi, że Wieluń nikogo nie dyskryminuje, a sam zna wielu gejów. Nie rozumie też, dlaczego ci, którzy walczą z dyskryminacją, sami dyskryminują tych, którzy mają inne zdanie.

Burmistrz Wielunia nie rozumie wielu rzeczy. Tak samo, jak nie zrozumiał, czym grozi koronawirus, z którym jego miasto sobie nie radzi. Być może dlatego, że sam już wiele miesięcy temu pokazał, jaki ma do pandemii stosunek. W marcu, kiedy w telewizji pokazywano ciężarówki wywożące trumny z ofiarami koronawirusa w północnych Włoszech, burmistrz Wielunia jeździł sobie na nartach, również na północy Włoch. Po urlopie, bez żadnej kwarantanny, przyszedł normalnie do pracy w urzędzie miejskim, wprawiając w osłupienie resztę urzędników miejskich. Kierownik biura Okrasy tłumaczył wówczas, że burmistrz nie miał szans się zakazić, bo codziennie przez ok. 45 minut przebywał w saunie w temperaturze blisko 100°C, co miało skutecznie zabić ewentualne wirusy.

Artykuł został opublikowany w 28/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 4