McDonald’s stawia na frytki z polskich ziemniaków. Big Mac też z polskich produktów

McDonald’s stawia na frytki z polskich ziemniaków. Big Mac też z polskich produktów

Pole. Zdjęcie ilustracyjne
Pole. Zdjęcie ilustracyjne / Źródło: Top Farms
O tym, że polskie rolnictwo jest zdrowe, nie trzeba nikogo przekonywać. Okazuje się, że frytki sprzedawane we wszystkich restauracjach McDonald’s w Polsce są produkowane z rodzimych ziemniaków. Taka sytuacja ma miejsce nie tylko nad Wisłą. W 11 krajach Europy, w których sieć prowadzi swój biznes, również można zjeść polską frytkę.

Jak wygląda łańcuch dostaw w McDonald's? Jest on oparty na polskich producentach? Jaka jest rola i udział krajowych dostawców?

Anna Borys – Karwacka, dyrektor ds. korporacyjnych McDonald's Polska: Od początku działalności McDonald’s w naszym kraju polscy producenci odgrywają coraz ważniejszą rolę. Zaopatrują bardzo często również rynki zagraniczne. W Ostródzie sieć kupuje wołowinę dla całego rynku polskiego, ale także dla dziewięciu innych rynków europejskich - łącznie kupujemy do restauracji McDonald’s 15 tysięcy ton wołowiny od polskich hodowców i producentów. Podobna sytuacja dotyczy dostawców warzyw, w tym ziemniaków - firma Farm Frites dostarcza swój towar do jedenastu krajów. W Grodzisku Mazowieckim kupujemy również produkty piekarnicze, takie jak bułki do burgerów. Ponad połowa naszych produktów jest kupowana w Polsce. Można powiedzieć, że Big Mac jest polski, bo składa się z polskiej bułki, wołowiny i warzyw.

Gdzie możemy spotkać polskie frytki, z polskich ziemniaków?

Krajami eksportowymi są: Ukraina, Białoruś, Czechy, Słowacja, Litwa, Łotwa, Estonia, Serbia, Bułgaria i Gruzja. Łącznie jako sieć kupujemy 50 tys. ton frytek rocznie. Wszystkie powstają z ziemniaków uprawianych w Polsce.

Farm Frites ma szczególne znaczenie, jeśli chodzi o Waszych dostawców. Współpracę z tą firmą, zaczęli Państwo jeszcze w latach 90-tych.

Tak pracujemy z tą firmą od 1995 roku, czyli od momentu, kiedy w ogóle pierwsza frytka została dla nas w Polsce wyprodukowana. Na początku produkcja sięgała zaledwie 3 tysięcy ton i była przeznaczona na trzy rynki McDonald’s. W tej chwili wzrosła ona pięciokrotnie, a zatrudnienie urosło o 150 proc. Jest to firma, która wdraża bardzo nowoczesne rozwiązania technologiczne, między innymi precyzyjne nawadnianie, które umożliwia oszczędność wody. To bardzo nowoczesne przedsiębiorstwo, które od 2008 roku jest wśród naszych tzw. flagship farms. Są to gospodarstwa wzorcowe i jest ich łącznie 34 na 120 rynkach na których działa McDonald’s. W tym roku do tego grona dołączyło polskie gospodarstwo hodujące bydło. Mamy zatem w Polsce dwa flagowe gospodarstwa. To pokazuje, jak duże jest znaczenie polskiego rynku dla systemu dostaw McDonald's. Jesteśmy swego rodzaju hubem w Europie, jeśli chodzi o produkcję artykułów spożywczych.

Czym specjalnym wyróżniają się flagship farms?

Wyróżniają się przede wszystkim jakością swoich produktów, ale ważne jest także stosowanie innowacyjnych rozwiązań w zakresie ochrony środowiska naturalnego, ochronę lasów i wody, przeciwdziałania zmianom klimatu. Są to również dochodowe firmy, w tym sensie, że przedsiębiorcy prowadzą swoje gospodarstwa w oparciu o ambitny biznesplan, zapewniają właściwy poziom wynagrodzenia, a sama działalność jest prowadzona w sposób zrównoważony. Stosują również etyczne praktyki w zakresie zarówno kwestii praw człowieka, dobrostanu zwierząt, etycznych relacji biznesowych i wspierania społeczności lokalnych.

Czy łatwo jest zostać dostawcą McDonald's?

To wszystko oczywiście zależy od wielu czynników. Jeżeli mówimy o producencie frytek, czyli o zakładzie przetwarzania, to oczywiście wymaga bardzo zaawansowanej infrastruktury i z takimi dostawcami już pracujemy przez lata, a z niektórymi już nawet dziesięciolecia. To nie jest tak, że co roku w zależności od oferowanej ceny robimy przetarg i poszukujemy nowych dostawców. Wieloletnie partnerstwa zakładają wspólny rozwój. My zapewniamy naszym dostawcom stabilny popyt na określone produkty, przy założeniu pewnych standardów, których oczekujemy. To z kolei uzasadnia inwestycje w jakość czy standardy ekologiczne, którą nasi dostawcy muszą nam zapewnić. Wymaga to długofalowej współpracy. Jeżeli mówimy zaś o dostawcach naszych dostawców, czyli rolnikach, którzy uprawiają warzywa, czy też hodują zwierzęta, to wymaga to nawiązania relacji z naszymi dostawcami i spełnienia tych kryteriów, które są oczekiwane.

W czym tkwi sukces frytek w McDonald's? Czy są jakieś specjalne odmiany ziemniaka, który jest dedykowany do tego typu produktu?

Używamy dwóch odmian ziemniaków Russet Burbank i Innovator. Są to odmiany charakteryzujące się bardzo długimi bulwami - stąd nasze frytki są często bardzo długie. Posiadają również wysoką zawartość skrobi. Jest to ważne z punktu widzenia ich przetwarzania. Ziemniaki są oczywiście uprawiane w Polsce, przetwarzane w zakładach Farm Frites, a w restauracjach frytki smażone w oleju słonecznikowo-rzepakowym.

Co zdecydowało o tym, że jeszcze w latach 90-tych McDonald's wybrał właśnie Polskę?

Dla naszej sieci kluczowym czynnikiem wyboru dostawców jest przede wszystkim powtarzalna, wysoka jakość. W przypadku polskich rolników to się po prostu sprawdza. Mamy bardzo dobrych dostawców. Zgadzam się z tym, że krajowe rolnictwo jest mniej intensywne niż to na zachodzie Europy. W kontekście promowanego obecnie zrównoważonego podejścia do rolnictwa jest więc w pewnej przewadze.

Na czym polega strategia: "od pola do stołu"?

To nie jest nasza strategia, to strategia UE. Ma ona przełożyć się na cały pakiet różnego rodzaju regulacji, a jej celem jest wspieranie zrównoważonego podejścia do rolnictwa i wypracowanie wspólnych standardów. Jej elementem jest również wyrównywanie szans pomiędzy rolnikami w Europie. Oznacza to, że polscy producenci wprowadzający te standardy, będą mogli liczyć na większe wsparcie Brukseli. My jako McDonald's wspieramy te działania, bo oznaczają one wysokie standardy i jakości produktów. Wspieramy również rolników będących naszymi dostawcami w podejmowaniu działań związanych z ochroną środowiska.

Jakie inicjatywy ekologiczne sieć podejmuje wspólnie z dostawcami?

Patrzymy na naszą działalność w Polsce całościowo. Ważne jest dla nas nie tylko to co dzieje się w naszych restauracjach, ale także w łańcuchu dostaw. Naszym celem na 2030 rok jest ograniczenie śladu węglowego w naszym łańcuchu dostaw o 31 proce. Bazą jest rok 2015. To oznacza pracę z naszymi dostawcami. Chodzi tutaj m.in. o inwestowanie w zieloną energię, energooszczędne rozwiązania, a także skracanie samego łańcucha dostaw. Przeniesienie produkcji słomek papierowych do Czeladzi powoduje, że podróżują one na znacznie mniejsze odległości niż gdyby były produkowane dalej, a to przekłada się na ślad węglowy. Wprowadzane są nowe, precyzyjne systemy nawadniania pól czy też innego rodzaju energooszczędne rozwiązania, które również kontrybuują do naszych celów środowiskowych.

A Pani woli frytki solone, czy z ketchupem?

Wolę jednak solone.

* Tekst powstał we współpracy z McDonald’s

Artykuł został opublikowany w 32/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//