Dokąd uciekają najbogatsi Polacy? Europa, Ameryka, egzotyczne wyspy

Dokąd uciekają najbogatsi Polacy? Europa, Ameryka, egzotyczne wyspy

Leszek Cz.
Leszek Cz. / Źródło: Newspix.pl / Dawid Markysz / EDYTOR.net / NEWSPIX.PL
Brawurowa ucieczka Leszka Cz. w bagażniku auta prowadzonego przez Jolantę Pieńkowską, o czym pisał „Puls Biznesu” to tylko jedna z wielu ekscytujących historii o ucieczkach najbogatszych Polaków.

Warszawska prokuratura postawiła zarzuty Leszkowi Cz. Pech chciał, że kiedy akurat zawnioskowała o areszt, to jednego z najbogatszych Polaków w Polsce nie było. Odnalazł się w Stanach Zjednoczonych. Ma tam rezydenturę podatkową. Ubiega się też ponoć o amerykańskie obywatelstwo. Zniknięcie Cz. to zresztą nie pierwszyzna dla twórcy Getin Banku. Rok temu też miał uciekać przed polskim wymiarem sprawiedliwości. W bagażniku auta kierowanego przez swoją żonę, prezenterkę TVN, Jolantę Pieńkowską, o czym donosił „Puls Biznesu”.

Stany Zjednoczone były już zresztą popularnym kierunkiem biznesowych eskapad najbogatszych Polaków. Kiedy w 2004 roku wybuchła afera Orlenu i przed oblicze powołanej do jej badania komisji śledczej został wezwany Jan Kulczyk, ówczesny najbogatszy Polak leciał właśnie samolotem ze Stanów do Polski. I też pech chciał, że do Polski na przesłuchanie nie doleciał. Miał międzylądowanie w Londynie, bo źle się poczuł. Zeznawać przed komisją nie mógł, bo, jak mówił, odradzają mu tego lekarze. Ale skoro z tym złym samopoczuciem wylądował akurat w Londynie, to zdążył jeszcze udzielić wywiadu w redakcji brytyjskiego dziennika „Financial Times”, o tym, jak to w Polsce prześladuje się biznesmenów. Ostatecznie na komisji zamiast Kulczyka pojawił się jego prawnik z prośbą, żeby posłowie przesłuchali jego klienta nie w Warszawie, a w Londynie. Nie zadziałało.

Wyjdźmy trochę poza Europę. Już do historii bolesnych początków polskiego kapitalizmu przeszła opowieść o ucieczce Bogusława Bagsika i Andrzeja Gąsiorowskiego, twórców ART-B i autorów jednej z najgłośniejszych afer III RP. Obracali bilionami starych złotych, które wymieniali na dolary i wywozili z kraju w workach. Bagsik przed prawem uciekł w 1991 r. do Izraela. Trzy lata później wpadł na lotnisku w Zurychu, skąd przetransportowano go do Polski. W kraju usłyszał w 2000 r. wyrok dziewięciu lat więzienia. Gąsiorowski w Izraelu ukrywał się przez 25 lat. Czekał z niecierpliwością na 2014 r., kiedy afera się przedawni.

W latach 90. ucieczki najbogatszych Polaków były zresztą na porządku dziennym. Krzysztof Duda z Zamościa, który zrobił chyba najbardziej błyskotliwą, a zarazem tajemniczą karierę w polskim biznesie. Bo od taksówkarza przez kierowcę ciężarówki wożącej piasek i węgiel, stał się nagle akcjonariuszem spółki wydobywającej ropę na Filipinach. Trafił na listę najbogatszych, ale kariera szybko legła w gruzach, kiedy prokuratura nabrała podejrzeń skąd Duda ma taki majątek. Okazało się, że m.in. z wyłudzonych kredytów. Przed aresztem uciekł do Danii, skąd ekstradowano go do Polski.

Historia Piotra Bykowskiego, nazywanego sztukmistrzem z Poznania, którego oczkiem w głowie był Bank Staropolski, a z którego to banku wyprowadził ponad pół miliarda złotych.

W 2000 r. pod tym zarzutem sąd orzekł wobec Bykowskiego areszt. Ten próbował uciec za granicę, ale na polsko-niemieckim przejściu zatrzymali go funkcjonariusze UOP. Później usiłował popełnić samobójstwo, skacząc z drugiego piętra Sądu Rejonowego w Poznaniu – w trakcie rozmowy z matką przeskoczył przez balustradę i rzucił się z wysokości siedmiu metrów. Po pobycie w szpitalu, ze względu na kiepski stan zdrowia, sąd uchylał dla niego kolejne areszty.

Dariusz Przywieczerski nazywany w latach 90. Napoleonem polskiego biznesu, a dzisiaj mózgiem afery FOZZ, uciekł do Londynu, później do Nowego Jorku i dalej w nieznane. Dopiero po 13 latach od ogłoszenia wyroku za wyłudzenie 1,5 mln dolarów z funduszu Przywieczerski w 2018 r. trafił do polskiego więzienia, ale we wrześniu tego roku z niego wyszedł z racji na kiepski stan zdrowia.

Nie trzeba sięgać tak daleko pamięcią, żeby znaleźć bardziej ekscytujące historie. Rok temu pod ziemię zapadł się przecież Henryk Kania, właściciel znanych zakładów mięsnych, które ogłosiły bankructwo. Lista zarzutów jest długa: wyłudzanie VAT, wystawianie pustych faktur, narażenie na wielomilionowe szkody Skarb Państwa. Kanię ścigała prokuratura, wystawiono za nim list gończy, bo nikt nie wiedział, gdzie go szukać. Chociaż on sam twierdził, że śledczy doskonale znają jego adres. Mówiło się o Stanach Zjednoczonych i o pewnej egzotycznej wyspie na Karaibach, gdzie biznesmen ma cieszyć się w spokojnym życiem.

Leszek Czarnecki też od czasu do czasu mieszka na wyspie. A konkretniej na Malcie. Przeprowadził się tam w 2006 roku podczas pierwszych rządów PiS. Może Malta nie tak egzotyczna i odległa jak Karaiby Kani, ale bardzo lubiana przez biznes. Bo oprócz tego, że można tam wyskoczyć sobie na wakacje, to też uciec z płaceniem podatków.

Czytaj też:
Plan Kaczyńskiego, spisek Szydło, milioner z zarzutami. Co w nowym Wprost?

Artykuł został opublikowany w 35/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 4
  •  
    Tak właśnie wygląda polityka...
    • Ten ze zdjęcia, jak najdalej od Ziobry!...
      •  
        Co tam sprawiedliwość, ważne, że Ziobro już sobie poukładał w głowie jak to wszystko ma wyglądać.
        •  
          Przecież nawet nie ma co się oszukiwać, że jakakolwiek sprawa w tym kraju może się odbyć normalnie. Tutaj wyroków nie wydają sędziowie, a politycy.

          //