Grałem „króla życia”, popijałem zakupy szampanem. Los się na mnie zemścił

Grałem „króla życia”, popijałem zakupy szampanem. Los się na mnie zemścił

Szampan
Szampan / Źródło: Fotolia / silberkorn73
Piją z butelki po szampanie Dom Perignon ciepłą oranżadę. Szpanują opalenizną z solarium. Noszą sztuczne lub hodowlane perły. Uśmiechają się szeroko, choć kredyt niespłacony. A niekiedy piją prawdziwego szampana, szpanują opalenizną z Malediwów, noszą perły mórz południowych. Czy to ważne? Jedna i druga grupa gra rolę „królów i królowych życia”.

Wiem coś o tym, grałem tę rolę wiele lat. Czasem przy użyciu składników podrobionych, częściej prawdziwych. Jeden mój but kosztował pięć tysięcy. Oczywiście los postanowił się na mnie zemścić i utraciłem to wszystko. Ale nigdy, nawet w największym ferworze zakupów w paryskiej galerii Lafayette, popijając zakupy szampanem, przy którym Dom Perignon to wstrętna ciepła oranżada, nigdy - powiadam - nie nazwałem sam siebie „królem życia”.

Czytaj też:
Nastolatki zakatowały koleżankę z klasy. „Wyglądały jak dwa aniołeczki”

Artykuł został opublikowany w 37/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//