„Ale panią wygryzło”, „Łysa, a jeszcze się goli”. Tak wygląda życie alopecjanek

„Ale panią wygryzło”, „Łysa, a jeszcze się goli”. Tak wygląda życie alopecjanek

Marta Kawczyńska, fot. Olena Herasym
Marta Kawczyńska, fot. Olena Herasym
Bombardowane jesteśmy przekazem, że twoje piękno, to twoje włosy. Reklamy sugerują, że bez długich, lśniących pukli nie oczarujesz żadnego mężczyzny, ani nie przekonasz szefa, że warto powierzyć ci kolejne zadanie, albo w ogóle cię zatrudnić. Brzmi jak żart, ale właśnie w ten sposób budowane jest przekonanie, że włosy są tym, co nas definiuje – mówi Marta Kawczyńska, autorka książki „Alopecjanki. Historie łysych kobiet”.

Wyobrażasz sobie łysą dziennikarkę na wizji?

Sama chętnie zobaczyłabym taką prezenterkę na wizji albo sama zostałabym pierwszą, przecierała szlaki. Mam nadzieję, że któryś z telewizyjnych producentów kiedyś odważy się na taki krok, przecież choćby w programach poświęconych kobietom dobrze byłoby pokazywać, że nie jesteśmy takie same.

Już pokazałaś. Na razie jako gość. W najpopularniejszym programie śniadaniowym zdjęłaś perukę.

Zostałam o to poproszona, ale nie trzeba było mnie długo namawiać, bo nie wstydzę się swojej łysej głowy, wręcz ostatnio ją bardzo pokochałam. Ten mój „coming out”, gest na oczach widzów, spotkał się z ogromnym wzruszeniem w studiu i poza nim. Trochę mnie to zaskoczyło, bo nic wielkiego nie zrobiłam, ale gdy dostawałam wiadomości od innych dziewczyn, że dodałam im odwagi, że czują się dzięki temu silniejsze i piękne, to doszłam do wniosku, że mogę to robić częściej.

Dlaczego włosy są tak ważne?

W sumie po tylu latach od diagnozy, prawie całym życiu zmagania się z łysymi plackami na głowie i trzech latach bez włosów, mam ochotę powiedzieć, że nie są ważne, że ważne jest to, by po prostu żyć, nie skupiać się na tym, czy są, czy ich nie ma, nie oglądać każdej łysej plamy i nie patrzeć, czy już coś na niej odrasta, czy nie.

Przeszłaś ten etap, wypatrywałaś włosów?

Tak, mało tego ciągle kombinowałam, jak te łyse placki zasłonić. Gdy nie masz czym, jeszcze bardziej się frustrujesz. My, alopecjanki (od łacińskiej nazwy alopecia areata – red.) często się na tym skupiamy i z tyłu tej czasami bardziej, czasami mniej łysej głowy, mamy głównie taką myśl, czy ktoś to widzi, czy nie. Wiesz bywa, że stając przed lustrem widzimy tylko wielki, łysy łeb i malutką resztę ciała. Okropne prawda?

Artykuł został opublikowany w najnowszym wydaniu tygodnika e-Wprost.

Aktualne wydanie e-Wprost dostępne jest w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//