Marcin z Krakowa prowadzi klub fitness w lockdownie. Co na to sanepid?

Marcin z Krakowa prowadzi klub fitness w lockdownie. Co na to sanepid?

Siłownia, fitness, zdj. ilustracyjne
Siłownia, fitness, zdj. ilustracyjne / Źródło: Shutterstock / Ivan Kurmyshov
Pan Marcin z Krakowa prowadzi klub fitness mimo rządowego zakazu. Nie chce pokazywać swojej twarzy, ani ujawniać nazwiska. Mówi, w jaki sposób ratuje swój biznes i co usłyszał, gdy poprosił o kontrolę z sanepidu.

Jak udało się wam otworzyć swój klub?

Marcin: Po długiej analizie prawnej, którą robiły trzy kancelarie, uruchomiliśmy nasze lokale zgodnie z rozporządzeniem, stawiając na zajęcia sportowe z instruktorem. Nie jest to jednak współzawodnictwo, czy wynajem sprzętu, ale są to takie zajęcia, które w sposób zorganizowany są prowadzone w naszym klubie. Klub nie działa na zasadzie open, czyli nie można po prostu przyjść do niego i ćwiczyć. Nasz klient musi przed wejściem do klubu zapisać się na konkretną strefę, określoną godzinę i program, który jest podawany w uproszczonej wersji i odbywa się z udziałem instruktora.

Źródło: Wprost
-
 0