Jak uwolnić się od długów? Znany skrzypek zrobił nietypowy eksperyment

Jak uwolnić się od długów? Znany skrzypek zrobił nietypowy eksperyment

Joshua Bell
Joshua Bell / Źródło: YouTube
Są pośród nas dłużnicy, którzy od wielu lat próbują uwolnić się od długów. Chcą się uwolnić i rozpocząć nowe życie. A mamy dzisiaj ponad 2,5 mln niewypłacalnych konsumentów, ujawnionych w kilku rejestrach dłużników. Jeżeli dodamy do tego ich bliskich – małżonków, dzieci, często rodziców – bo przecież oni też ponoszą skutki zadłużenia rodziny – zobaczymy wiele milionów Polaków, przygniecionych długami.

Dodatkowo – kryzys i recesja wywołane epidemią nie pomogą im wyjść z zadłużenia. Nawet z pewnością pogorszą ich sytuację, a rzesze „nowych”, post-pandemicznych bankrutów zwiększą skalę niewypłacalności w stopniu dzisiaj nie do przewidzenia.

Jak zatem żyć z długami? Jak poruszać się w świecie z wierzycielami, windykatorami i komornikami? Jak w takim świecie zapewnić godziwy byt dzieciom, bliskim, samemu sobie?

Czytaj też:
Jak wybrnąć z kryzysu? Przyda się kilka prostych narzędzi

Dwie strategie

Dłużnik ma dwa wyjścia. Pierwsze, to zorganizować sobie życie tak, by dożywotnio „ukrywać” siebie i swój majątek przed wierzycielami, windykatorami i komornikami, którzy – co by tu nie mówić – dochodzą swoich słusznych praw. To życie w tzw. „szarej strefie”. Drugie wyjście, to „oddłużyć się” i zacząć nowe życie z czystą kartą.

Jest wiele osób, które żyją w „szarej strefie” od lat. Odnaleźli się w niej i „ustawili”. Dobrze wiedzą, jak i co mówić, gdzie napisać, kiedy milczeć. Ale, czy wybór tej drogi, to wymuszona konieczność, czy świadoma decyzja?

Zwłaszcza, że ta droga, to w praktyce wybór dożywotni.

Wiele razy zastanawiałem się, dlaczego „szara strefa” jest bardziej atrakcyjna, niż uporządkowanie swojego życia. Dlaczego i kto wybiera „szarą strefę”? Czy wpływ na to mają osobowość, charakter, temperament, doświadczenia życiowe, przykłady podpatrzone w środowisku, z którego człowiek wyszedł? A może odpowiedzialność za to ponoszą ludzkie postawy: legalizm, oportunizm, konformizm? Czy świat „szarej strefy” jest atrakcyjny sam w sobie? I kto ma z tego korzyść? Na czym powinno zależeć dłużnikowi, wierzycielom i nam – całemu społeczeństwu?

Drugie wyjście – „oddłużyć się”, to znaleźć sposób na uporanie się z niemożliwymi do spłacenia zobowiązaniami. To dać sobie i swoim bliskim szansę na nowe życie z czystą kartą.

I wbrew pozorom, wybór sądowej drogi upadłościowej nie jest jedynym rozwiązaniem. Upadłość, to uwolnienie się od długów w realnej do ocenienia perspektywie czasowej – zazwyczaj kilku lat, ale często „w zamian” za utratę całego majątku dłużnika, „w zamian” za poddanie się uciążliwej procedurze upadłościowej, i to w dodatku przy niepewnym rezultacie. Jeżeli sąd stwierdzi, że oddłużenie dłużnikowi się nie należy – co jest możliwe – cały wysiłek włożony w postępowanie spełznie wówczas na niczym. Znalezienie dobrego sposobu na oddłużenie jest więc kluczowe.

Joshua Bell i eksperyment socjologiczny

Jest zimny poranek, 12 stycznia 2007 roku. Waszyngton, stacja metra. Uliczny „grajek”, skromnie ubrany, w czapce z daszkiem, gra na skrzypcach. Gra przez 43 minuty. W tym czasie mija go ponad tysiąc przechodniów. Tylko 6 osób zatrzymuje się na chwilę, 27 osób wrzuca drobne do futerału. Zarobił 32 dolary i 17 centów. Gdy skończył grać, schował instrument do futerału i odszedł niezauważony. Tymczasem, gdyby wiedzieli…

„Grajkiem” był Joshua Bell, jeden z najsłynniejszych skrzypków na świecie. Kilka dni wcześniej bilety na jego koncert w Bostonie zostały błyskawicznie sprzedane w średniej cenie 100 dolarów. Grał jedne z najbardziej wyrafinowanych i trudnych utworów Johanna Sebastiana Bacha. Zagrał także Ave Maria Schuberta. Grał na skrzypcach zrobionych ręcznie przez Antonia Stradivariego w roku 1713. Skrzypcach wartych 3,5 miliona dolarów.

Joshua Bell grał „incognito” w ramach eksperymentu socjologicznego przeprowadzonego przez gazetę „The Washington Post”, dotyczącego ludzkiej percepcji, smaku i priorytetów życiowych.

Pytania badawcze brzmiały:

  • czy w naszym codziennym środowisku potrafimy dostrzec piękno?
  • czy poświęcimy chwilę naszego czasu, by móc je docenić?
  • czy potrafimy dostrzec talent nawet w tak niespodziewanym miejscu i czasie?

Wnioski z eksperymentu sformułowano w następujący sposób: skoro nie mamy czasu, by posłuchać jednego z najlepszych skrzypków na świecie, grającego na słynnym instrumencie utwory największych kompozytorów w dziejach ludzkości, to jak wiele spraw w życiu musi nam umykać. Na jak wiele spraw ważnych i cennych nie zwracamy w życiu uwagi i nie wkładamy wysiłku, by je poznać.

W roku 2014, siedem lat po tym wydarzeniu, Joshua Bell wziął udział w „powtórce” eksperymentu. Tym razem wydarzenie zostało należycie nagłośnione i na stacji metra pojawiły się setki osób, słuchających gry z „należytym” zaangażowaniem. Tym razem jednak uczestnicy wydarzenia byli świadomi, z kim się spotykają – z wirtuozem, jego słynnymi skrzypcami i kompozytorami-geniuszami. Mieli wiedzę.

Czytaj też:
Siedem lat nie wychodził z domu przez długi. Wreszcie znalazł rozwiązanie

Bell chciał w ten sposób uwrażliwić – zwłaszcza młodych ludzi – na piękno muzyki poważnej.

Którą drogą iść?

Aby wiedzieć, którą droga iść, trzeba najpierw wiedzieć, że JEST kilka dróg. Wnioski z eksperymentu w metrze można bowiem sformułować inaczej: aby zobaczyć, że coś jest wartościowe, trzeba to znać i porównać z innymi, znanymi już możliwościami. Mało tego – trzeba mieć warunki, aby porównania dokonać. Jest to możliwe tylko wtedy, gdy ma się odpowiednie zasoby – wiedzę, czas i „wolną głowę”.

Nieświadomi uczestnictwa w eksperymencie przechodnie nie mieli czasu ani „wolnej głowy”. Spiesząc się do pracy, szkoły, innych ważnych dla nich spraw, myśląc o tym, co ich tego dnia czeka, zajęci byli sobą. Nie wiedzieli też – bo przecież melomanów w populacji jest stosunkowo niewielu – że „grajek” to wirtuoz, że skrzypce to dzieło mistrza, że grane utwory to szczyt wyrafinowania.

Wyboru drogi oddłużeniowej można dokonać tylko wtedy, gdy o tej „drodze” czegoś się dowiemy. Gdy będziemy wiedzieli na czym polega, dokąd prowadzi i co nam daje. Wtedy mamy możliwość porównać ją z innymi, znanymi rozwiązaniami, np. „szara strefą” i dokonać wyboru. Czas się znajdzie, gdy będzie chęć. „Wolna głowa”, to wsparcie bliskich, rodziny, znajomych i – być może – specjalisty, np. psychologa.

…i jeszcze jedna ważna rzecz na zakończenie

Oddłużenie ma przeciwdziałać negatywnemu (i narastającemu) zjawisku nadmiernego zadłużenia. Ma dać szansę na nowe życie tym, którzy są zadłużeni w stopniu uniemożliwiającym samodzielną spłatę długów. Oddłużenie ma ponadto ograniczyć wykluczenie społeczne i mechanizm dziedziczenia bezradności przez następne pokolenia. Ma umożliwić ponowny udział dłużnika w legalnym obrocie gospodarczym. Ma spowodować spadek przestępczości i ograniczyć „szarą strefę”.

W dłuższej perspektywie – oddłużenie powinno umożliwić także ponowne skorzystanie przez byłego już „dłużnika” z usług instytucji finansowych.

Oddłużenie powinno więc być dostępne dla tych, którzy chcą uporządkować całe swoje życie. A wtedy skorzystamy z tego wszyscy – oddłużeni, którzy otrzymują drugą szansę na nowy start i nowe życie, oraz my, całe społeczeństwo, bo ponoszone przez nas wszystkich koszty – zarówno finansowe jak i społeczne – będą miały wówczas sens.

Piotr Paweł Wydrzyński jest prawnikiem, inżynierem, psychologiem. Wykonuje zawód doradcy restrukturyzacyjnego i terapeuty. Od 2001 roku jest czynnym syndykiem, zarządcą, nadzorcą i pełnomocnikiem w wielu postępowaniach upadłościowych i restrukturyzacyjnych. Wraz z żoną, doradcą restrukturyzacyjnym Wiolettą Wydrzyńską, prowadzi Kancelarię Syndyków, w której oboje – jako syndycy – przeprowadzili blisko 400 postępowań upadłościowych. Prowadzą także Gabinet Psychologiczny i specjalizują się w pomocy biznesmenom z piętnem porażki oraz zadłużonym konsumentom. Prezes zarządu spółki Wydrzyńscy S.A., specjalizującej się w rozwiązywaniu sytuacji kryzysowych w biznesie, w życiu, w finansach osobistych. Wiceprzewodniczący Zespołu Roboczego ds. Upadłości i restrukturyzacji, działającego w ramach Rady Przedsiębiorców przy Rzeczniku Małych i Średnich Przedsiębiorców.
Źródło: Wprost
 2
  • bez-nazwy   IP
    Ludzie chcą spłacać lecz wierzyciele są łapczywi mianowicie sam mam zadłużenie na 3000zl chciałem je spłacać w ratach po 100 zł miesięcznie bo na więcej mnie nie stać ale wierzyciel zarzondałymyślił 1 wpłatę 900 zł tłumaczenie że nie mam wsiąść na raz takiej kwoty spełzło na niczym to ja dziękuję za takie próby ugody. A potem czemu Polacy nie spłacają właśnie przez to chciwość wierzycieli

    //