Dezinformacja rządzi światem. Ale jest na nią sposób

Dezinformacja rządzi światem. Ale jest na nią sposób

Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjne / Źródło: Shutterstock
Żyjemy w świecie, w którym problemem nie jest dostęp do informacji, a umiejętność ich weryfikowania. Co zrobić, by odpowiednio filtrować i sprawdzać wiarygodność informacji, które do nas docierają?

Bywa, że twórcy programów zapraszają jako „ekspertów” gwiazdy, influencerów, stawiając ich w roli psychologów, medyków, socjologów czy ekonomistów. Niestety indywidualne doświadczenia, choć mogą być ważną inspiracją, nie są powszechną prawdą. Jednym z podstawowych błędów we wnioskowaniu jest tworzenie ogólnych zasad na podstawie studium przypadku, czyli właśnie indywidualnych doświadczeń.

Czytaj też:
Co łączy Edytę Górniak i Jerzego Ziębę? „Polakom brakuje pokory wobec własnej niewiedzy”

Lubisz oglądać filmy o detektywach, śledzić akcje, to jak dochodzą do rozwiązania zagadki? Z myśleniem krytycznym jest podobnie.

Zostań Sherlockiem Holmesem i włącz krytyczne myślenie. Oczywiście to nie taka prosta sprawa i wiąże się ze sporym wysiłkiem. Ale zyskać możesz świadomość, większą wiedzę o otaczającym nas świecie, a w dłuższej perspektywie dużą bazę do tego, by umiejętnie wyciągać wnioski i podejmować bardziej przemyślane decyzje.

Po pierwsze: Włącz uważność

Jeśli słuchasz lub czytasz jakieś wiadomości, skoncentruj się na tym, co autor ma ci do przekazania i jak argumentuje swoje wnioski. Bądź refleksyjny. Nie przyjmuj wszystkiego, co mówi, jako oczywistej prawdy. Bądź krytyczny. Nie chodzi tu o krytykowanie osoby, co takie podejście w stylu „sprawdzam” czy to co mówisz ma sens, logiczną argumentację i szukam potwierdzenia w innych źródłach. Na zasadzie: „Jestem ciekawy tego, co do mnie mówisz i jednocześnie, jako człowiek myślący, pozwalam sobie na samodzielną interpretację i wyciąganie wniosków”.

Zwracanie uwagi na to, co inni do nas mówią i co czytamy, jest podstawą do tego aby uruchomić proces krytycznego myślenia.

Po drugie: Więcej pytaj niż mów

Ile jest takich „prawd”, w które wierzymy, ale gdy ktoś nas zapyta, dlaczego tak uważamy, trudno nam znaleźć argumenty? Podać dane? Wskazać źródło?

Tymczasem zadawanie sobie pytań „po co”, czy „dlaczego tak jest” prowokuje nasz umysł do głębszego zastanowienia, a więc do wysiłku. Z reguły jednak nie lubimy wysiłku, więc najczęściej sugerujemy się powszechnymi przekonaniami, czy opiniami wyłącznie ważnych dla nas, osób nam bliskich czy sąsiadów. Daniel Kahneman wprowadził podział na dwa systemy myślenia: myślenie automatyczne „system 1” i myślenie bardziej skomplikowane, związane z wysiłkiem, skupieniem - „system 2”. Ten drugi system jest dużo mniej popularny, rzadziej z niego korzystamy. Najczęściej w codziennych wyzwaniach korzystamy z systemu 1 – automatycznego, bez większej refleksji, na podstawie wyłącznie dotychczasowej wiedzy i obiegowych informacji. Warto jednak zrobić ten wysiłek i uruchomić system 2, szczególnie wtedy, gdy podejmowana decyzja w oparciu o tą informację jest dla nas ważna i ma duży wpływ na nasze życie.

Czytaj też:
Wpis z fałszywego konta na antenie TVN24. Nabrali się i politycy i dziennikarze

Po trzecie: Szukaj dowodów, argumentuj

Jeśli czytasz jakiś artykuł, zastanów się „co” autor chce ci przekazać? Jaki jest sens jego wypowiedzi? Jakie dowody przedstawia na swoją opinię? Czy odwołuje się do jakiś badań naukowych, liczb, autorytetów?

Nie wystarczy wygłosić hasło w stylu „każdy lider musi być charyzmatyczny”. Powinniśmy mieć gotowe argumenty, które to potwierdzą. Argumentem nie jest „byłem na konferencji i tak tam powiedziano” lub „przeczytałem w jakimś artykule”. Szukając argumentów, może się okazać, że pewna prawda powszechna, nie ma odzwierciedlenia w badaniach i rzeczywistości. Tak jest na przykład z często powtarzanym badaniem Mehrabiana, dotyczącym komunikacji niewerbalnej. W oparciu o to badanie często powtarzanym, choć nieprawdziwym stwierdzeniem jest, że „wpływ na odbiór naszej komunikacji, ma przede wszystkim komunikacja niewerbalna w 55 proc. (to jest: gesty, mimika, postawa), 38 proc. ton głosu i brzmienie, a tylko 7 proc. to słowa”. Badanie Mehrabiana, poza tym że miało sporo metodologicznych wad, to jak sam autor powtarzał, koncentrowało się wyłącznie na sytuacji interpretacji uczuć, emocji i interakcji w których czujemy niespójność komunikacyjną, a nie każdych sytuacji komunikacyjnych.

Czytaj też:
Pandemia rodzi infodemię. Niektóre fake newsy mogą zabić

Po czwarte: Sprawdzaj źródła informacji - wiarygodność

Zastanów się nad źródłem, kim jest ta osoba, instytucja? Czy można jej zaufać?Jeśli wiadomość jest dla ciebie ważna, czujesz duże emocje w związku z nią lub planujesz podjąć istotną decyzję w oparciu o nią, to potwierdź ją jeszcze w innych źródłach. Jako ludzie mamy swoje ulubione źródła informacji, ulubione stacje telewizyjne, portale internetowe czy grupy dyskusyjne. Jeśli jednak chcemy bardziej zobiektywizować swój pogląd na daną sytuację, powinniśmy poszukiwać źródeł wiedzy niezależnie od naszych upodobań i preferencji. Tylko otwartość na zderzenie się z odmienną opinią może skłonić nas do większego wysiłku w walce o krytyczne myślenie.

Co może być dobrym źródłem informacji? Badania na odpowiednich próbach czy wypowiedzi ekspertów odwołujących się do licznych doświadczeń.

Wiem, że na każdą tezę obecnie znajdziemy różne dane, które są w stanie nam ją potwierdzić. Ważne jest więc źródło tych badań, renoma jednostki naukowej, próba na której było robione, jak najwięcej informacji na temat celu badania i jego przebiegu.

Po piąte: Zaufaj ekspertom – tylko kim jest ekspert?

Im więcej wiemy, tym mniej prostych prawd głosimy i tym bardziej widzimy, jak skomplikowana jest rzeczywistość. Eksperci, którzy mają dużą wiedzę w swojej wąskiej specjalizacji, są czasem trudnymi w odbiorze mówcami, bo wciąż powtarzają „to zależy…”, „składa się na to więcej czynników…”, „nie ma na to prostego rozwiązania…”. Dlaczego tak jest? Bo im więcej wiemy, tym więcej widzimy rzeczy, które mogą wpłynąć na to co się wydarzy.

Czasem więc jakiś profesor, doktor wydaje się mniej pewny tego co mówi, a więc mniej przekonujący niż celebryta, który powierzchownie podchodzi do tematu i jest obeznany z byciem w mediach.

Ta niepewność jest często kwestią nadmiaru wiedzy, a nie jej braku. Dlatego sprawdzaj ekspertów pod kątem doświadczenia w danym temacie, skąd wiedzą to co wiedzą, na jakie argumenty się powołują, jakie mają wykształcenie.

Czytaj też:
Czy maseczka może powodować niedotlenienie? Ekspert komentuje

Najważniejsze: Co jest potrzebne, by uruchomić krytyczne myślenie

Prof. DiYanni podkreśla, że myślenie krytyczne to zadawanie sobie pytania „Skąd wiem, to co wiem”. Co jest jednak potrzebne by takie myślenie się u nas pojawiło? Potrzebujemy kilku sprzyjających czynników związanych z naszą postawą wobec świata i ludzi: otwartość umysłu, rozsądek, elastyczność, wytrwałość, pracowitość i skupienie. Jeśli będziemy otwarci na to, co inni chcą nam powiedzieć, ciekawi ich argumentacji, starannie podejdziemy do sprawdzenia podanych informacji, to łatwiej nam będzie poruszać się w meandrach napływających wiadomości. Co więcej spotkania towarzyskie staną się jeszcze bardziej ekscytujące, bo zostanie otwarta przestrzeń do żywych dyskusji i ciekawej argumentacji, a nie sporów o racje.

Im więcej wiemy, tym trudniej jest nami manipulować i ufać we wszystko co inni powiedzą. Warto trenować nasz umysł, włączać krytyczne myślenie, po to aby samodzielnie podejmować ważne dla nas decyzje. Krytyczne myślenie też można ćwiczyć i rozwijać. W obecnym świecie dezinformacji to niezwykle ważne.

Źródło: Wprost
-
 1