Zapraszają na święta obcokrajowców. „To czas, kiedy nikt nie powinien być sam”

Zapraszają na święta obcokrajowców. „To czas, kiedy nikt nie powinien być sam”

Ubiegłoroczna Wigilia bez Granic. Na zdjęciu m.in. Małgorzata Jaroszek
Ubiegłoroczna Wigilia bez Granic. Na zdjęciu m.in. Małgorzata Jaroszek / Źródło: Archiwum własne
Idea Wigilii bez Granic jest taka, żeby jednoczyć ludzi, a Boże Narodzenie jest piękną okazją, by zaprosić do siebie ludzi, którzy mieszkają, studiują, pracują w Polsce, ale pochodzą z zagranicy. Jest milion pytań do zadania i milion spraw do omawiania, to okazja dla obu stron, żeby dowiedzieć się czegoś na przykład na temat kultury indyjskiej i na odwrót. Te relacje budowane podczas Wigilii, trwają przez kolejne tygodnie, miesiące, nawet lata – mówi „Wprost” Małgorzata Jaroszek z Instytutu Myśli Schumana.

Wprost: Skąd pomysł, by zachęcić Polaków do zapraszania obcokrajowców do świątecznego stołu?

Małgorzata Jaroszek: Pomysłodawcą był pan prof. Zbigniew Krysiak, założyciel Instytutu Myśli Schumana. Idea jest taka, żeby jednoczyć ludzi, a Boże Narodzenie jest piękną okazją, by zaprosić do siebie ludzi, którzy mieszkają, studiują, pracują w Polsce, ale pochodzą z zagranicy.

Nie tylko katolików?

Nie tylko.

Dobrze by chyba było, żeby przy okazji pobytu w Polsce dowiedzieli się czegoś o naszej tradycji i kulturze, także związanej z obchodami Świąt.

Można zapoznać ich z naszą kuchnią, która jest przecież bardzo smaczna i myślę, że wyróżniająca się nie tylko na tle innych krajów europejskich, ale i całego świata. Dzięki temu, gdy będą kiedyś wracali do swoich krajów, będą mogli opowiedzieć, co w Polsce ciekawego zobaczyli, co dobrego jedli, kogo poznali. Podam ci taki przykład: studiuję na Uniwersytecie Kardynała Stefana Wyszyńskiego, poznałam tam księży misjonarzy z Afryki, zaprosiłam ich w zeszłym roku na świąteczny obiad. I chociaż to było krótkie spotkanie, bo spędziliśmy raptem dwie godziny, byli bardzo zadowoleni. Raz, że mieszkając w seminarium duchownym nie mają właściwie okazji, że spotkać się z polskimi rodzinami. Dwa – dowiedzieli się, że polska tradycją jest łamanie się opłatkiem przy składaniu życzeń. I zapowiedzieli, że będą ją przekazywali dalej, gdy wrócą do swoich rodzinnych miejscowości.

Czytaj też:
Był wziętym fotografem. „Prawdziwa historia zaczęła się, gdy poszedłem w bezdomność”

Artykuł został opublikowany w 48/2020 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0