Desperaci z youtube'a. Co wymyślają, żeby zostać na fali

Desperaci z youtube'a. Co wymyślają, żeby zostać na fali

Youtuberzy
Youtuberzy / Źródło: Shutterstock
Ciągłe, następujące jeden po drugim lockdowny sprawiły, że - pozamykani w domach i z przestrzenią życiową ograniczoną głównie do najbliższego sklepu „na dzielni” poczuliśmy potrzebę jakiejś alternatywnej komunikacji społecznej. Dlatego wielu z nas nauczyło się - jeśli dotąd nie umiało - robić relacje „live” na Instagramie oraz - jak w moim przypadku - zostało youtuberami. Nie możemy wygadać się na imprezach, nie możemy rozmówić się z przyjaciółmi w kawiarni, zaczynamy więc rozmawiać ze światem w taki właśnie sposób. Można więc powiedzieć z pewną przesadą, że od tej epidemii wszyscy w taki czy inny sposób staliśmy się youtuberami.

Można to kręcić w domu, który na tę okazję przeistacza się w nasze prywatne studio telewizyjne. Jest w tym coś bardzo emocjonującego! Łowisz kolejnych odbiorców, jakbyś był jakimś poławiaczem dusz. Cieszysz się, kiedy komentują, lajkują, subskrybują. Podczas relacji live masz dodatkowy impuls - możesz na żywo, mówiąc, obserwować na ekranie emocjonalne reakcje innych - komentarze, serduszka, pocałunki, kwiatki, brawa i wszystkie inne możliwe ikonki.

Artykuł został opublikowany w 2/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0