Jacek Borusiński: „Zlepek kłamstw stał się moim biogramem”

Jacek Borusiński: „Zlepek kłamstw stał się moim biogramem”

Jacek Borusiński
Jacek Borusiński / Źródło: Bartosz Piotrowski
Historia dzieje się poza mną. Ktoś przedrukowuje rzeczy, nie zadaje sobie trudu, by zadzwonić do mnie i spytać, czy to prawda, że rezygnuję z działań artystycznych, bo czas wypełnia mi teraz nawracanie ludzi i bieganie na lekcje religii. To o tyle groźne, że jeśli przykładowo dowiadujemy się o zamknięciu sklepu, to do niego przestajemy jeździć na zakupy – mówi „Wprost” Jacek Borusiński, aktor, autor tekstów grupy Mumio, reżyser i scenarzysta.

Czytałam, że zakończył pan karierę.

To najdotkliwsza rzecz, jaka mnie ostatnio spotkała. To totalna nieprawda.

Swoją pracę: granie w filmach, występowanie na scenie, pisanie scenariuszy – uwielbiam. Dzisiaj wydaje mi się, że nie chciałbym nigdy schodzić ze sceny. A jeśli już miałbym kończyć karierę, to fajnie byłoby, żebym ogłosił to sam.

Czyli pogłoski były przesadzone.

Wie pani, dlaczego to takie bolesne? Bo od prawie od roku nie gramy z Mumio żadnych spektakli. Całą naszą energię przerzuciliśmy do branży filmowej, telewizyjnej, serialowej. Dokładamy też wszelkich starań, by przenieść naszą działalność do Internetu. Równocześnie każdy z nas szuka innych możliwości, działa na własny rachunek.

Ja na przykład sam zgłosiłem się do agencji aktorskiej. Na horyzoncie pojawiają się nowe projekty, mam propozycje dwóch głównych ról w filmach fabularnych, serial na wiosnę. Sam napisałem scenariusz pięciu odcinków serialu pod roboczym tytułem „Ona i on”, wszystko trafiło już do jednej z telewizji. Wszystko to dzieje się z bardzo dużym wysiłkiem, trzeba mocno się zaangażować, by wypełnić pustkę po naszej głównej działalności związanej ze sceną, teatrem.

W pocie czoła wypełnia pan tę pustkę i nagle ktoś pisze, że pana w branży już w zasadzie nie ma.

Nagle dowiedziałem się, że ktoś za mnie zadecydował, poinformował świat, że zakończyłem karierę, co było dla mnie totalnym szokiem.

Domyśla się pan, skąd to mogło się wziąć?

Nie jestem człowiekiem z pierwszych stron gazet, nie przepycham się, nie bywam. Choć ryzykowne jest wyciąganie wniosku, że jeśli kogoś w mediach za bardzo nie ma, to znaczy, że zakończył artystyczną karierę. Ale okazało się, że ktoś właśnie tak pomyślał.

Cała ta sprawa skłoniła mnie to tego, bym spojrzał na media kolorowe, nazywane czasem „plotkarskimi”.

Artykuł został opublikowany w 6/2021 wydaniu tygodnika Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

-
 0