Plaga pandemicznego alkoholizmu. „Nikt mi nie powie, że to normalne picie, a najgorsze przed nami”

Plaga pandemicznego alkoholizmu. „Nikt mi nie powie, że to normalne picie, a najgorsze przed nami”

W pandemii zwiększyło się spożycie alkoholu u osób pijących i tak ryzykownie
W pandemii zwiększyło się spożycie alkoholu u osób pijących i tak ryzykownie / Źródło: Shutterstock
Niedaleko mojego domu w Łodzi jest sklepik. Rano za tym sklepikiem leży 30-40 pustych butelek . A mróz 12 stopni. To oznacza, że ludzie rano poszli do sklepu, kupili małpkę i na mrozie wypili z gwinta ten alkohol. Nikt mi nie powie, że to jest normalne picie – o problemach – nie tylko alkoholowych – Polaków w pandemii mówi prof. Jan Chodkiewicz z Instytutu Psychologii Uniwersytetu Łódzkiego, kierownik projektu badawczego Życie w dobie pandemii.

Terapeuci uzależnień biją na alarm. Mówią, że od początku pandemii montują do gabinetów obrotowe drzwi, tak wzrósł ruch pacjentów. Tymczasem zespół pod pana kierownictwem przeprowadził badania, z których wynika tylko nieznaczny wzrost spożycia.

Wypowiedzi terapeutów, ich doświadczenia to tylko jedno źródło wiedzy. Jeśli mówią, że trafia do nich więcej pacjentów, to zapewne tak jest. Ale to nie znaczy, że w skali kraju nastąpił dramatyczny wzrost spożycia alkoholu. Przecież wiemy z innych badań, że problem alkoholowy na całym świecie jest o tyle dramatyczny, że jedna na około siedem do dziesięciu osób uzależnionych w ogóle poszukuje pomocy. To jest luka, której nie ma w żadnych innych zaburzeniach, że tak duży procent osób w ogóle nie widzi powodu i nie leczy się. W związku z tym zakładam, że do terapeutów trafia więcej osób z tych 20 procent. Ale jak pije te 80 proc. – my dokładnie nie wiemy.

Dlatego robimy badania, i to jest drugie źródło naszej wiedzy. Nasze badania nie były na próbie reprezentatywnej, więc na częste pytanie „jak piją Polacy?” odpowiadam, że ja nie wiem. Wiem, że jakaś grupa, mniej lub bardziej reprezentatywna, w taki a taki sposób pije. Żebyśmy wiedzieli, jak piją Polacy, musielibyśmy zbadać tak, jak się bada preferencje wyborcze. Wylosować osoby z różnych warstw, różnych środowisk. Nasze badanie mówi, że spożycie alkoholu wzrosło, ale dotyczy to od 10 do 20 proc. osób z tych pijących ryzykownie.

Ryzykownie?

Używamy takiej skali do opisu picia. Pierwsze to picie normatywne, czyli takie, które nie niesie ze sobą dużego ryzyka. Powiedzmy, dwa piwa w tygodniu, czasami kieliszek wina do obiadu.

Drugi rodzaj to picie ryzykowne. Kiedy przekracza się wskazaną ilość, ale jeszcze nie ma objawów uzależnienia. Na przykład: ktoś wypija codziennie butelkę wina, nie upija się, nie pije więcej, nie pije na kaca, nie urywa mu się film, nie prowadzi auta po alkoholu i tak dalej. Nie istnieje w żadnym kraju taka norma, w której mieściłoby się picie butelki wina codziennie.

Picie szkodliwe to takie, które wyrządza jakieś szkody, ale jeszcze nie spełnia kryteriów uzależnienia. I wreszcie ostatni rodzaj picia to jest uzależnienie, czy, jak się dzisiaj mówi, zaburzenia używania alkoholu. Człowiek traci kontrolę, nie potrafi przestać pić.

Różnica między ryzykownym a uzależnionym może być taka, że ten ryzykowny wypija butelkę wina i idzie spać, a uzależniony po tej butelce wychodzi nocą, kupuje następną butelkę. Tamten wstaje rano i funkcjonuje, a ten wstaje rano i na kaca znowu pije, czasem znowu upija się traci kontrolę. Oczywiście jest to uproszczenie, objawów wskazujących na uzależnienie jest więcej

Można samemu zadać sobie kilka odpowiednich pytań. Ten test nazwa się AUDIT, można znaleźć go choćby na stronie Państwowej Agencji Rozwiązywania Problemów Alkoholowych. Używaliśmy go w naszych badaniach na początku pandemii i ryzykownie piło wtedy około 30 proc. respondentów. Ten poziom nie zmieniał się bardzo w kolejnych falach badań, nawet w tych z drugiego lockdownu, których wyników jeszcze nie opublikowaliśmy.

W Norwegii, gdzie, jak wiadomo, też jest problem z alkoholem, zrobiono potężne badania na grupie 25 tys. i one pokazały to samo: 16-20 proc. osób, które w trakcie pandemii piły ryzykownie. Proszę jednak pamiętać, że część z tych osób piła ryzykownie już przed pandemią.

A te obrotowe drzwi terapeutów?

Proszę zwrócić uwagę, że jeszcze przed pandemią ostatnie lata to absolutne rekordy spożycia alkoholu w Polsce. Nie mamy jeszcze danych z 2020, a one mogą być bardzo ciekawe.

Artykuł został opublikowany w 7/2021 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//