Fotografka porodowa: „To nie są zdjęcia pornograficzne. Kobieta w porodzie jest symbolem mocy”

Fotografka porodowa: „To nie są zdjęcia pornograficzne. Kobieta w porodzie jest symbolem mocy”

Przy narodzinach brata obecny był Teoś
Przy narodzinach brata obecny był Teoś / Źródło: A. Mocarska
Ciało kobiety jest eksponowane non stop. Widzimy to na billboardach, u mechanika, gdy jedziemy zrobić przegląd auta. I to jest na porządku dziennym. A kiedy pokaże się nagą kobietę w innym kontekście, to budzi zdumienie. Nagle okazuje się, że dla niektórych to przekroczenie granic intymności – mówi Agnieszka Mocarska, fotografka porodowa, najczęściej dokumentująca narodziny domowe.

Zainteresowanie fotografią porodową w Polsce rośnie?

Tak.

Z czego to wynika?

Po pierwsze z tego, że pojawiły się fotografki porodowe i fotografowie porodowi. Poza tym prowadzimy też działalność edukacyjną, pokazujemy ludziom, że oni w ogóle mogą mieć takie zdjęcia, bo to nie jest oczywiste. Im więcej publikujemy, o tym mówimy, pokazujemy znajomym, a oni swoim znajomym, tym więcej osób dowiaduje się, że ta fotografia istnieje.

Sama fotografuję porody od ponad dwóch lat i wciąż spotykam się ze zdziwieniem „naprawdę można mieć zdjęcia z narodzin?”. Zatem do zrobienia jest jeszcze dużo.

Ilu fotografów robiących zdjęcia w trakcie porodów jest w Polsce?

Myślę, że może być nawet kilkunastu.

Nawet?

Bo fotografowie są, chętni są, tylko najwięcej jest takich, którzy wciąż szukają pary zgadzającej się na ich udział w porodzie, by mogli stworzyć portfolio. Osób, które mają to w ofercie i tę „usługę” sprzedają, w Polsce jest kilka.

Pamiętam aferę wokół instagramerki, która kilka lat temu pokazała w sieci zdjęcie z sali porodowej, z urodzonym kilka sekund wcześniej synem położonym na jej brzuchu. W sieci zawrzało, a przecież ty ze swoimi zdjęciami idziesz kilka kroków dalej.

Staram się w ogóle nie czytać komentarzy w internecie. Wolę przebywać w bańce osób, dla których takie zdjęcia są wspierające, to mój cel. Uważam, że ciało kobiety jest eksponowane non stop. Widzimy to cały czas, na billboardach, u mechanika, gdy jedziemy zrobić przegląd auta. I to jest na porządku dziennym. A kiedy pokaże się nagą kobietę w innym kontekście, to budzi zdumienie, bo nagle okazuje się, że dla niektórych to przekroczenie granic intymności.

Na twoich zdjęciach golizny w sumie jest niewiele.

To nie są zdjęcia pornograficzne. Ale kobieta jest w innej sytuacji i w innej pozycji, niż „przedmiot” do podziwiania przez mężczyzn. Bo kobieta w porodzie jest symbolem mocy, na zdjęciach z porodu pokazuje tę swoją moc tworzenia życia, a na porno-plakatach, w sytuacji, gdy reklamuje rajstopy, staje się przedmiotem.

Artykuł został opublikowany w 8/2021 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 2

//