„Niedyskrecje parlamentarne”: Kaczyński ma dość Ziobry, Kukizowi coraz bliżej do Konfederacji, a Grodzki nie ma z kim pracować

„Niedyskrecje parlamentarne”: Kaczyński ma dość Ziobry, Kukizowi coraz bliżej do Konfederacji, a Grodzki nie ma z kim pracować

Paweł Kukiz
Paweł Kukiz / Źródło: Newspix.pl / Maciej Goclon
O tym, że Jarosław Kaczyński ma dość Zbigniewa Ziobry, kukizowcy odejdą z Koalicji Polskiej, oraz że nikt nie chce pracować w zespole powołanym przez Tomasza Grodzkiego, który opracuje systemowe zmiany w wynagradzaniu polityków - piszą Eliza Olczyk i Joanna Miziołek.

Pojawiły się komentarze dotyczące nowych ministrów. Według polityka opozycji nowy szef MSZ, Zbigniew Rau, nie potrafi utrzymać języka za zębami. – Łatwo go będzie sprowokować do różnych dziwnych wypowiedzi i będzie jazda bez trzymanki – śmieje się polityk opozycji.

Jarosław Kaczyński ma coraz większy kłopot ze Zbigniewem Ziobro, którzy burzy spokój Zjednoczonej Prawicy. – Kaczyński ma dość Ziobry i najchętniej wyrzuciłby go z rządu, ale nie może. Bo nie dość, że Ziobro jest mu potrzebny jako koalicjant, to jeszcze wychodząc z tematem LGBT rozpoczął walkę o to, kto jest światopoglądowo najbardziej na prawo na prawicy – mówi nasz rozmówca.

Budka Budka, lider PO ma ogromny problem, bo od wyboru na szefa PO zalicza porażkę za porażką. Koledzy z partii nie szczędzą mu publicznych słów krytyki i domagają się, żeby ustąpił z funkcji szefa klubu. – On już się nie obroni – wyrokuje polityk opozycji. – Nawet jego zwolennicy uważają, że czas Budki się skończył.

Sprawa podwyżek dla klasy politycznej ujawnia skrywaną do tej pory wojnę między Borysem Budką, a Grzegorzem Schetyną. – Budka jest za słaby, żeby „zabić” Schetynę, choć ma na to ogromną ochotę. Ale w wyborach regionalnych, które powinny być przeprowadzone jesienią, szef PO wytnie ludzi Schetyny ze stanowisk w terenie. Będzie umacniał swoją pozycję wedle schematu, który dawno temu wypracował Donald Tusk, czyli eliminując przeciwników – mówi polityk opozycji. Ale zarazem wzdycha, że to wszystko nie ma znaczenia w obliczu faktu, że Budka po prostu nie wie co powinien robić, by jego partia odniosła sukces.

Wygląda na to, że nikt po stornie opozycji tego nie wie. Lewica ciągle nie może się podnieść po porażce Roberta Biedronia w wyborach prezydenckich. To samo jest w Koalicji Polskiej, czyli klubie złożonym z PSL, Kukiz15 i Europejskich Demokratów. – Odejście kukizowców z Koalicji Polskiej jest kwestią czasu – mówi polityk opozycji. – Nie wykluczyłbym zbliżenia Pawła Kukiza do Konfederacji, bo mają wspólne poglądy na wiele spraw. Poza tym racją bytu Kukiz15 była antysystemowość. Jeżeli do niej nie wróci, a w koalicji z PSL to jest niemożliwe, to nie będzie dla niego miejsca na scenie politycznej.

Tomasz Grodzki, marszałek Senatu, zapowiedział, że powoła zespół, który opracuje systemowe zmiany w wynagradzaniu polityków, ale według naszego rozmówcy z Koalicji Obywatelskiej, nikt nie zechce w takim zespole pracować.

– Po tym jak posłowie na polecenie kierownictwa klubu zagłosowali za podwyżkami, a senatorowie przeciw, przez co ci pierwszy wyszli na chciwych, a ci drudzy na szlachetnych, nie będzie chętnych żeby się podpisać pod kolejną propozycją podwyżek, bo nigdy nie wiadomo, czy kierownictwo znowu nie zmieni zdania – mówi nasz rozmówca z KO.

Z Tomaszem Grodzkim wiąże się ciekawa anegdota. A mianowicie razem z Gabrielą Morawską-Stanecką narazili się Michałowi Kamińskiemu podczas głosowania dotyczącego podwyżek dla polityków. Wicemarszałek Senatu wyjechał wtedy na urlop i głosował elektronicznie. – Po oddaniu głosu zadzwonił do niego pracownik kancelarii Senatu, że jest problem z systemem i żeby się wylogował. I przez to wylogowanie wyszło, że system nie uwzględnił głosu Kamińskiego. A co gorsza poszło w świat, że skoro nie zagłosował, to może jest za podwyżkami – mówi nam jeden z senatorów, który twierdzi, że po tym zamieszaniu Kamiński śmiertelnie obraził się na marszałka Tomasza Grodzkiego i wicemarszałek Gabrielę Morawską-Stanecką. – Morawska-Stanecka dzwoniła z przeprosinami do Kamińskiego, ale on podobno był przekonany, że oni chcieli uniemożliwić mu oddanie głosu – mówi jeden z senatorów.

Artykuł został opublikowany w 32/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 1
  • Trzeba być debilem, żeby płacić za czytanie takich bzdur.

    //