„Niedyskrecje parlamentarne”: Kaczyński wycofuje się z ważnego pomysłu? W PiS krążą pogłoski

„Niedyskrecje parlamentarne”: Kaczyński wycofuje się z ważnego pomysłu? W PiS krążą pogłoski

Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro
Jarosław Kaczyński, Jarosław Gowin i Zbigniew Ziobro / Źródło: Facebook / Prawo i Sprawiedliwość
Jak ustalił „Wprost”, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin wynegocjowali u  prezesa PiS ustawowy podział subwencji dla partii. A w PiS pojawiły się pogłoski, że Jarosław Kaczyński wycofuje się z pomysłu, by Mateusz Morawiecki został pierwszym wiceprzewodniczącego PiS na jesiennym kongresie partii.

Już po kryzysie w Zjednoczonej Prawicy. Koalicjanci się dogadali, uśmiechnięci wystąpili razem na konferencji prasowej. Podobno mniejsi koalicjanci czyli Solidarna Polska Zbigniewa Ziobro i Porozumienie Jarosława Gowina wywalczyli bardzo dobre warunki dalszej współpracy. A nas dręczy jedno pytanie: czy teraz już ogon może kręcić psem? Czy też wcześniej wcale nie kręcił?

Ciekawe jest to, że posłowie PiS na razie nie wiedzą, co jest w porozumieniu koalicyjnym, zatem wbrew temu co powtarzają politycy Zjednoczonej Prawicy, nie jest ono zapięte na ostatni guzik. – Jest ustawa o bezkarności, ustawa o ochronie zwierząt wróci z Senatu, zobaczymy jak Ziobro się w tym wszystkim zachowa. Nie ulega wątpliwości, że zakręt był poważny, wydawało się, że Ziobro wyleci z rządu, a teraz wygląda na to, że to Kaczyński się ugiął – komentuje polityk opozycji.

Z negocjacji z Jarosławem Kaczyńskim mniejsi koalicjanci mieli wyjść z tarczą. Jak ustalił „Wprost”, Zbigniew Ziobro i Jarosław Gowin wynegocjowali u prezesa PiS ustawowy podział subwencji dla partii. A to oznacza, że niebawem do Sejmu trafi ustawa o wtórnym podziale subwencji, bo w świetle obecnego prawa nie może się dzielić pieniędzmi z koalicjantami, jeżeli startowali z listy partyjnej. – Sprytne gapy z tego Gowina i Ziobro – komentuje nasz informator. I dodaje, że w efekcie negocjacji koalicyjnych Zbigniew Ziobro zaskakująco dużo sobie wywalczył jak na polityka, który wywołał kryzys koalicyjny.

Taka ustawa może być na rękę nie tylko Solidarnej Polsce i Porozumieniu ale także Wiośnie i Partii Razem, które choć współtworzą klub Lewicy, to muszą obejść się smakiem jeżeli chodzi o pieniądze budżetowe dla partii, bo te trzyma Włodzimierz Czarzasty, lider SLD. Ciekawe, czy zechce się podzielić z Robertem Biedroniem i Adrianem Zandbergiem PIN-em do karty kredytowej?

Inny z naszych rozmówców twierdzi, że prezes PiS mógł jednym ruchem osłabić ministra sprawiedliwości, odbierając z rąk Solidarnej Polski stanowisko Prokuratora Krajowego. – Gdyby Bogdana Święczkowskiego na tym stanowisku zastąpił ktoś z PiS Ziobro byłby bezzębny – opowiada nasz rozmówca.

W PiS pojawiły się pogłoski, że Jarosław Kaczyński wycofuje się z pomysłu, by Mateusz Morawiecki został pierwszym wiceprzewodniczącego PiS na jesiennym kongresie partii.

To by oznaczało, że pozycja premiera będzie bardzo słaba, szczególnie gdy prezes PiS wejdzie do rządu, o czym ciągle się słyszy.

Zabawną anegdotę o Jarosławie Gowinie opowiedział nam polityk Zjednoczonej Prawicy. – Kiedy do Gowina ostatnio podchodzą ludzie na ulicy i mu gratulują, albo złorzeczą, choć tych ostatnio jest zdecydowanie mniej, to Jarek jest zdezorientowany, bo nie wie, czy ci wyborcy, to zwolennicy PiS, czy opozycji. Wszystko przez manewr z majowymi wyborami, z powodu którego zasłużył się opozycji, a naraził PiS – śmieje się polityk Zjednoczonej Prawicy.

Tymczasem u największej partii opozycyjnej bez zmian - kroczy od porażki do porażki. Pięknie ilustruje to historia wotum nieufności dla ministra sprawiedliwości Zbigniewa Ziobro, jakie Borys Budka postanowił złożyć w Sejmie, korzystając z kryzysu w obozie rządzącym. – Posłowie Platformy Obywatelskiej masowo odmawiali podpisania się pod tym wnioskiem. Początkowo podpisanych było tylko 12 osób – opowiada nam polityk PO. I twierdzi, że na ostatniej Radzie Krajowej PO pomysł Budki został powszechnie skrytykowany.

W to zresztą nietrudno uwierzyć, skoro już w ubiegłym tygodniu publicznie skrytykował ten pomysł marszałek Senatu Tomasz Grodzki z PO. O ironicznym wpisie Donalda Tuska, że opozycja nie powinna pomagać rządzącym gdy popełniają błędy, nie wspominając. – Ten wniosek nie jest taki zły, jak się wydaje, tylko uzasadnienie jest kiepskie – mówi polityk KO. – Jeżeli to dobrze rozegramy, to możemy pokazać parę skandalicznych rzeczy, które się wydarzyły w ministerstwie sprawiedliwości – przekonuje nasz rozmówca.

Ale żeby nie było tylko źle o Platformie Obywatelskiej, to nasi informatorzy donoszą, że na Radzie Krajowej doszło do przełomu. – Po raz pierwszy od kilku lat pozwolono ludziom zadawać pytania członkom władz partii. Odpowiadali na nie: Tomasz Siemoniak, Borys Budka i Rafał Trzaskowski. Choć ten ostatni z samochodu, bo jak zwykle mu się spieszyło i jechał do Białegostoku. Ludzie zarzucali władzom, że nie interesują się partią w regionach, a tam struktury PO się sypią, działacze odchodzą – relacjonuje polityk PO, obecny na Radzie Krajowej.

Wybór Cezarego Tomczyka na szefa klubu w Platformie Obywatelskiej specjalnie nie był zaskakujący. Za to niektórych zadziwił wynik, jaki Tomczyk osiągnął. - Grzegorz Schetyna wiedział, że jego kandydatka, Urszula Augustyn, nie wygra starcia z Tomczykiem, ale nawiąże równorzędną walkę i w ten sposób zasygnalizuje Budce, że wciąż spora część ludzi w partii popiera byłego lidera. Tak się jednak nie stało, bo Tomczyk zdecydowanie wygrał walkę o stanowisko, w propozycji dwa do jednego - opowiada polityk Platformy Obywatelskiej.

Ciekawe jest, dlaczego Borys Budka postawił właśnie na tego byłego rzecznika rządu Ewa Kopacz. Otóż poseł Koalicji Obywatelskiej twierdzi, że stało się tak dlatego, iż Rafał Trzaskowski forsował na to stanowisko Sławomira Nitrasa, do którego ma zaufanie. – Budka nie chciał popierać tego samego kandydata co Trzaskowski, stąd wziął się Tomczyk – mówi poseł. I dodaje: – Zobaczymy, jak Tomczyk sobie poradzi. Autorytetu specjalnie nie ma, w partii zarzucają mu, że zawodowo nie robił niczego poza byciem posłem, że jego wypowiedzi dla mediów są płytkie, pozbawione głębszej myśli, ale jest sprawny, zatem może dać sobie radę”.

W promowanie Urszuli Augustyn na stanowisko szefowej klubu KO mocno zaangażowały się też posłanki Platformy m.in. Małgorzata Kidawa-Błońska i Iwona Śledzińska-Katarasińska. – Uznały, że najwyższy czas aby kobieta została szefową klubu i nie mogą się pogodzić z porażką – mówi polityk KO.

Artykuł został opublikowany w 36/2020 wydaniu tygodnika e-Wprost.

Archiwalne wydania Wprost dostępne są w specjalnej ofercie WPROST PREMIUM oraz we wszystkich e-kioskach i w aplikacjach mobilnych App StoreGoogle Play.

 0

//