Wideokonferencja zamiast wizyty w sądzie? To coraz popularniejsze

Wideokonferencja zamiast wizyty w sądzie? To coraz popularniejsze

Małżeńska kłótnia, zdj. ilustracyjne
Małżeńska kłótnia, zdj. ilustracyjne / Źródło: Shutterstock
Czy w trakcie pandemii warto prowadzić spory? Czy w tym czasie można je skutecznie rozwiązać? A czy można je zakończyć szybko, tanio i bez skomplikowanych procedur? Oczywiście! I to bez angażowania się w proces sądowy, i bez konieczności trudnego kontaktu z przeciwnikiem. Wystarczy e-mediacja. Sposób na pozasądowe rozwiązanie sporu nawet w trakcie kwarantanny, bez konieczności wychodzenia z domu i z mocą wyroku sądowego.

Opisując mediacje większość autorów skupia się na rozważaniach dotyczących alternatywnych metod rozwiązywania sporów, pozasądowych metodach rozwiązywania sporów konsumenckich lub gospodarczych,czy też szerokich omówieniach problematyki mediacji w ramach przepisów prawnych. W związku z tym uważam, że nie ma potrzeby przechodzenia do definiowania mediacji, e-mediacji czy też omawiania aspektów historycznych mediacji, bo z łatwością można takie artykuły znaleźć w Internecie.

Posiedzenia mediacyjne w e-mediacji odbywają się bez fizycznej obecności stron. Niektórzy twierdzą, że w związku z tym z e-mediacji należy odrzucić mediacje rozwodowe czy rodzinne. Nie mogę się z tym zgodzić. To przecież nie fizyczna obecność stron pozwala na zrozumienie problemów i możliwość zawarcia ugody.

Czytaj też:
Chcesz się rozwieść i nie zwariować? Ta prawniczka wie, jak to zrobić

Czasami to właśnie poczucie intymności, bez konieczności przebywania w jednym miejscu z osobą, z którą nie chce się już widywać, która tak skrzywdziła, która kpi i szydzi ze wszystkiego, pozwala na wypracowania najlepszego rozwiązania i zadbania np. o dobro dziecka. Samo przebywanie dwóch osób nie prowadzi do kompromisu.

To właśnie przebywanie tych dwóch osób zamkniętych na kwarantannie często spowodowało, że małżonkowie oddalili się od siebie i nie potrafią ze sobą rozmawiać, żyć, współistnieć. Ale to prawda, że e-mediacja to doskonałe rozwiązanie w sporach konsument-przedsiębiorca oraz w sporach gospodarczych.

Czytaj też:
Mediacja gospodarcza gwarantuje sukces przedsiębiorców

E-mediację może rozpocząć tylko i wyłącznie skutecznie złożony do mediatora wniosek. Jak to zrobić? Wystarczy wejść na stronę mediatora, ośrodka mediacyjnego bądź innego podmiotu zrzeszającego mediatorów, wpisać dane w formularzu, załączyć dokumenty i czekać na kontakt mediatora. Co to oznacza w praktyce? Otóż mediator po otrzymaniu takiego wniosku sprawdza:

1. Czy obie strony sporu wniosły o przeprowadzenie mediacji lub czy obie zgadzają się na mediacje,

2. Jeżeli tylko jedna ze stron wnosi o mediacje, mediator winien ustalić ze stroną w jaki sposób najwygodniej dostarczyć wniosek o mediacje drugiej stronie (czy przez mediatora, czy przez stronę),

3. W przypadku zgody obu stron na e-mediacje mediator kieruje sprawę na posiedzenie mediacyjne i rozpoczyna się ta nieskomplikowana i niezbyt kosztowna procedura.

E-mediacja charakteryzuje się dobrowolnością, akceptowalnością, neutralnością, bezstronnością i poufnością. Może być prowadzona w ramach mediacji sądowych jak i umownych. Bardzo często w praktyce zdarza się, że mediacja elektroniczna prowadzona jest wyłącznie za pośrednictwem e-maili.

Jestem zdecydowaną przeciwniczką takiego rozwiązania i twierdzę, że najlepszym rozwiązaniem e-mediacji jest wideokonferencja, wideorozmowa lub wideomediacja z wykorzystaniem nawet ogólnodostępnych komunikatorów pozwalających na komunikację na odległość. Mediator musi mieć bowiem wzrokowy kontakt z uczestnikami mediacji, aby mediacja mogła zakończyć się ugodą, która będzie satysfakcjonowała obie strony.

Czytaj też:
Już nie narkotyki i handel ludźmi. W czasie pandemii przestępcy mają nowe sposoby działania

E-mediacje są powszechnie stosowane za zachodnią granicą Polski. W mojej praktyce zawodowej zachęcam strony do korzystania z tej formy mediacji, albowiem jest ona najtańsza, najmniej absorbująca strony i pozwala na prowadzenie postępowania pomiędzy stronami, które znajdują się w odległych miejscach globu.

W mojej praktyce wielokrotnie zdarzało się, że prowadziłam e-mediacje, gdzie jeden uczestnik przebywał w Bostonie, drugi w Singapurze, albo jeden w Lizbonie, a drugi w Sztokholmie, a ja w tym czasie w Warszawie. Pandemia sprawiła, że wykorzystywanie oprogramowania pozwalającego na komunikowanie się na odległość stało się niemal powszechne, a to z kolei sprawiło, że e-mediacja stała się wręcz naturalnym sposobem prowadzenia mediacji i rozwiązywania sporów, niemal we wszystkich sprawach. I teraz nie ma znaczenia czy uczestnicy są w Tokio, Sydney, Nowym Jorku, Warszawie, Zagrzebiu czy Rzymie. Ważne jest to, że e-mediacja pozwala na rozwiązanie sporu nawet w trakcie kwarantanny czy zakazu przemieszczania się.

Postępowanie sądowe w tym czasie jest po pierwsze niepewne, po drugie kosztowne, po trzecie czasochłonne. A spory najlepiej rozwiązywać szybko, tanio i bez skomplikowanych procedur. Szkoda czasu na wieloletnie procesy.

Magdalena Osińska-Wilińska – prawnik, mediator i mediator sądowy Sądu Okręgowego w Warszawie oraz Sądu Okręgowego Warszawa Praga w Warszawie, wspólnik w adwokackiej spółce WILIŃSKI LEGAL z siedzibą w Warszawie, Dyrektor Departamentu Prawa Spółek, Negocjacji i Mediacji WILIŃSKI LEGAL, Prezes Fundacji White-Red i Europejskiego Instytutu Praw Człowieka, Procesualistyki i Karnistyki, absolwentka studiów doktoranckich Polskiej Akademii Nauk, członek zespołu prawnego przy Rzeczniku Praw Doktoranta, członek rady fundacji Korpus Kadetów RP, Dziekan Wyższej Szkoły Biznesu, Mediów i Reklamy w Warszawie.
Źródło: Wprost
 0

//