Unieważnienie kredytu frankowego bez żadnej rozprawy? To nie sen

Unieważnienie kredytu frankowego bez żadnej rozprawy? To nie sen

Zdj. ilustracyjne
Zdj. ilustracyjne / Źródło: Shutterstock
Proces sądowy unieważnienia umowy kredytu frankowego trwa zazwyczaj kilka lat. Do tej pory sąd zastanawiał się nad wieloma kwestiami prawnymi, przesłuchiwał kredytobiorców, świadków, a w przypadku odfrankowania powoływał dowód z opinii biegłego. A co jeśli doczekaliśmy się czasu, kiedy umowy będą unieważniane na jednej rozprawie albo nawet bez przeprowadzenia żadnej rozprawy?

Właściwie zarzuty prowadzące do nieważności umowy sąd jest w stanie zweryfikować w oparciu o dokumenty przedstawiane przez strony. Konkretnie – na podstawie umowy kredytu oraz jej załączników. Jeśli bank nie umieścił w umowie dokładnego opisu tego, jak ustalał kursy w swoich tabelach, a na nich oparł przeliczanie świadczeń stron z PLN na CHF to oznacza, że bank ma całkowitą dowolność w kształtowaniu świadczenia klienta. W świetle orzecznictwa Sądu Ochrony Konkurencji i Konsumentów, Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Sądu Najwyższego jest to wystarczający powód do tego aby klauzule przeliczeniowe uznać za niewiążące stron umowy.

Czytaj też:
Nie tylko „frankowicze”. Masz kredyt w euro? Sprawdź, czy możesz iść do sądu

Nieważność na 1 rozprawie

Coraz częściej dochodzi do ustalenia nieważności kredytu frankowego na pierwszej rozprawie. Do tej pory zdarzało się to zazwyczaj w sprawach, gdzie klient był pozwany przez bank po tym jak zaprzestał spłaty kredytu. Taka sytuacja miała chociażby miejsce przed SO w Warszawie w sprawie o sygn. akt III C 1815/18, gdzie przed wydaniem wyroku na pierwszej rozprawie nie powstrzymała sądu wartość dochodzonego roszczenia przewyższająca 4 000 000 zł.

Obecnie, z uwagi na fakt, że właściwie kwestia nieważności niektórych umów nie budzi wątpliwości, tendencja ta przenosi się na sprawy, gdzie klienci pozywają bank.

Co doprowadziło do przyspieszenia

Jak to możliwe, że w sprawach znanych do tej pory z długiego okresu rozpoznania może dojść do zakończenia procesu po pierwszej rozprawie? Kluczowe jest tutaj oddalenie wniosków dowodowych banku o przesłuchanie jego pracowników.

Często słuchanie tych osób doprowadza do przedłużenia sprawy o kilka miesięcy. Nie bez znaczenia jest też ugruntowanie się linii orzeczniczej, zgodnie z którą umowy powinny być uznawane za nieważne w całości, a nie odfrankowywane (choć są jeszcze sędziowie, którzy opowiadają się za tym drugim rozwiązaniem). Gdy stwierdzamy nieważość umowy kredytu, rozliczenia stron najczęściej są proste.

Czytaj też:
Banki znalazły sposób na frankowiczów? Wyrok sądu może nie wystarczyć

Przy odfrankowaniu szczegółowe przeliczenia są niezbędne, przy czym nie jest wystarczające przedstawienie przez klienta w pozwie własnej analizy ekonomicznej. Najczęściej bank żąda potwierdzenia wyliczeń przez biegłego sądowego. Analiza biegłego wiąże się z wydłużeniem procesu o następne kilka miesięcy.

Bez żadnej rozprawy – plusy pandemii

W obliczu przedłużania się spraw sądowych z powodu panującej pandemii doszło też do ważnych zmian w procedurze cywilnej. Sędziowie mogą kierować niektóre sprawy do rozpoznania poza rozprawą. Umożliwia to również niezależnie jedna z nowelizacji kodeksu postępowania cywilnego.

Czytaj też:
Czy udzielanie kredytów frankowych było „moralne”? Są dokumenty, które temu przeczą

Już pojawiają się pierwsze sprawy w SO w Warszawie, gdzie sąd stwierdza nieważność umowy kredytu frankowego bez wyznaczania żadnej rozprawy – bazując wyłącznie na dokumentach przedstawionych przez obie strony. Wyrok taki wiąże się jednak z ryzykiem, że sąd wyższej instancji skieruje sprawę ponownie do sądu okręgowego stwierdzając, że przesłuchanie stron albo któregoś ze świadków było niezbędne.

Paradoksalnie zatem czynnik przedłużający sprawy frankowe, w postaci ilości składanych pozwów, doprowadza do usprawnienia ich przebiegów. Im więcej mamy zakończonych spraw tym bardziej ucierają się w sądach procedury i tym więcej zapada rozstrzygnięć w kwestiach, które kiedyś budziły wątpliwości. Przyszłość pokaże, czy ostatecznie normą stanie się kończenie spraw po jednej rozprawie, czy może przyjmie się droga rozpoznawania spraw wyłącznie na piśmie, bez słuchania kredytobiorców i świadków.

Magdalena Pledziewicz - radca prawny zajmująca się obroną klientów instytucji finansowych w sporach sądowych. Prawo na UMK w Toruniu ukończyła w roku 2011, od 2015 r. wpisana na listę radców prawnych przy Okręgowej Izbie Radców Prawnych w Toruniu pod nr Tr-1079. Od 2016 r. zajmuje się wyłącznie sprawami związanymi z rynkiem finansowym ze szczególnym uwzględnieniem ochrony praw konsumenta w sporach z instytucjami finansowymi. W latach 2019-2020 ekspert zewnętrzny w biurze Rzecznika Finansowego. Właścicielka Pledziewicz Kancelarii w Toruniu.
Źródło: Wprost
-
 0